O procesie karnym ks. Isakowicz-Zalewski dowiedział się w poniedziałek. Do jego biura przybył funkcjonariusz policji z wezwaniem do sądu w Warszawie. Pozywający to podpułkownik Edward Kotowski, pseudonim "Pietro", oficer Służby Bezpieczeństwa, który w latach 1979 - 1983 był pracownikiem komunistycznego wywiadu w Rzymie. Zajmował się polskimi duchownymi w Watykanie.
- Jest on jednym z "bohaterów" mojej książki pt. "Księżą wobec bezpieki". Skarży mnie jednak nie za książkę, ale za jeden z wywiadów prasowych – mówi ks. Isakowicz-Zaleski.
O całej sprawie, ks. Isakowicz-Zaleski pisał na łamach „Gazety Polskiej” w 2009 roku. W artykule pt. „Wilki i pasterze” kapłan poinformował o złożonym przez Kotowskiego pozwie przeciw dziennikarzowi i redaktorowi naczelnemu jednego z ogólnopolskich dzienników na podstawie par. 212.
Powodem pozwu był wywiad, jaki jedna z oskarżonych osób przeprowadziła z ks. Isakowiczem-Zaleskim, a w którym to duchowny opisał rolę, jaką rezydent "Pietro" odgrywał w infiltracji polskiego środowiska kościelnego w Watykanie”.
- Nawiasem mówiąc, część "zasług" owego rezydenta opisałem także trzy lata temu w książce "Księża wobec bezpieki", ukazując jego związki z kontaktem informacyjnym o ps. "Fermo", pod jakim zarejestrowano późniejszego abp. poznańskiego Juliusza Paetza. W innych publikacjach opisywałem także jego związki z kontaktem informacyjnym o ps. "Cappino", pod jakim zarejestrowano obecnego nuncjusza abp. Józefa Kowalczyka, o którym do dziś wyraża się on zawsze z wielką atencją – wyliczał na łamach „GP” ks. Isakowicz-Zaleski.
Co ciekawe, ani tej książki, ani żadnych innych publikacji, Kotowski nigdy nie zaskarżył, a w pozwie przeciw dziennikarzowi i redaktorowi naczelnemu wyłączył ks. Isakowicza-Zaleskiego z oskarżenia. Jednak taryfa ulgowa dla kapłana właśnie się skończyła. Wytoczony przeciw niemu proces ma odbywać się z zastosowaniem prawa karnego, na podstawie osławionego paragrafu 212, który „od stanu wojennego służy do kneblowania wolności słowa, a przeciwko któremu od kilku lat protestuje środowisko dziennikarskie, w tym nawet "Gazeta Wyborcza" – komentuje ks. Isakowicz-Zaleski.
- Ekipa Donalda Tuska obiecywała skasować ów paragraf, ale nic w tej sprawie nie uczyniła. Z tego też powodu w ostatnim czasie byli funkcjonariusze SB doprowadzili do skazania znanych dziennikarzy, w tym Dorotę Kanię i Jerzego Jachowicza – dodaje duchowny.
Ks. Isakowicz-Zaleski nie przejmuje się jednak zbytnio oskarżeniem. - Co więcej, uważam to za chlubę, że jako kapelan podziemnej "Solidarności" i działacz opozycji demokratycznej będę sądzony z powództwa byłego esbeka, działającego w strukturach antykościelnych instytucji. Poza tym, sam już proces kompromituje tak układ "Okrągłego Stołu", jak i obecną władzę, która przymyka oczy na bolszewickie metody zwalczania wolności słowa – konstatuje duchowny z Krakowa.
eMBe

