Ustawa obcinająca emerytury byłym funkcjonariuszom SB miała być wyrazem dziejowej sprawiedliwości. Na jej mocy przeciętny emeryt ze służb PRL miał stracić ok. tysiąca zł a świadczenia generałów miały spaść nawet trzykrotnie.
Okazuje się jednak, że ta sprawiedliwość dziejowa może się okazać złudzeniem. Niektórzy prawnicy twierdzą, że posłowie uchwalili prawo niezgodne z Konstytucją. Chodzi o zapis o tym, że świadczenia mają być wyliczane wg niższego wskaźnika, niż ten dla zwykłych emerytur.
Ustawę uchwalił parlament na początku ubiegłego roku. Obcięcia esbeckich emerytur chcieli wszyscy oprócz lewicy, poparła ją wiże zarówno koalicja PO-PSL, jak i PiS. Zaraz po wydrukowaniu jej w "Dzienniku ustaw" zaskarżyli ją posłowie SLD i Demokratów, argumentując we wniosku, że "bycie funkcjonariuszem organów bezpieczeństwa łączyło się zawsze z nienormowanym czasem pracy, a także z narażeniem na stres, odpowiedzialnością i zwiększonym ryzykiem śmierci, kalectwa, specyficznym (znacznie zwiększonym) ryzykiem choroby lub wypadku".
13 stycznia, pełny skład Trybunału Konstytucyjnego zbada skargę złożoną przez posłów Lewicy. Jeśli zakwestionuje zapisy ustawy dezubekizacyjnej, będzie to kolejny dowód, że polscy posłowie nie radzą sobie ze swoim podstawowym zadaniem - tworzeniem przynajmniej konstytucyjnego prawa. Chyba, że zadziałał jakiś lobbing byłych funkcjonariuszy SB albo po prostu - polski porządek konstytycyjny jest taki, że nie da się w III RP osiągnąć sprawiedliwości dziejowej na drodze prawnej...
AJ/PAP
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

