Okryta w Polsce niesławą niemiecka deputowana do Bundestagu, Erika Steinbach, wzbudza coraz większe rozdrażnienie swoich partyjnych kolegów z CDU. Nie chodzi jednak o bezczelność względem Polaków, ale o jej słowa pod adresem imigrantów i polityki imigracyjnej kanclerz Angeli Merkel. Steinbach od dłuższego czasu publikuje krótkkie komentarze na Twitterze, w których odsądza od czci i wiary to, co robi niemiecki rząd. Dla CDU tak ostry krytyk we własnych szeregach jest bardzo niewygodny.
Dziś Erika Steinbach wzbudziła oburzenie stwierdzając, że Berlin postępuje w sprawie kryzysu uchodźczego niczym dyktatura. Jak komentuje to jeden z parlamentarzystów CDU, komentarze Steinbach są "nie tylko fałszywe merytorycznie, ale także nieakceptowalne, gdy idzie o pojęcia".
Steinbach uważa tymczasem, że niemiecki rząd nie konsultuje swoich decyzji w sprawie kryzysu imigracyjnej z Bundestagiem, ale robi, co chce - tak, jak ma to miejsce w dyktaturach.
Już wcześniej Steinbach zdenerwowała swoich partyjnych kolegów, publikując na Twitterze zdjęcie przedstawiające małe dziecko o blond włosach otoczone przez ciemnoskórych ludzi. Podpis głosił: "Niemcy 2030. A więc skąd pochodzisz?".
Dla CDU takie komentarze to spory kłopot, bo uderzają one w ofcjalną linię partii w najważniejszej obecnie w Niemczech sprawie. Tym samym Steinbach działa po prostu na rzecz konkurencyjnej dla CDU partii, AfD.
Z drugiej strony, przy całej naszej antypatii do pani Steinbach, trzeba przyznać, że linia Berlina w sprawie imigrantów jest naprawdę zastanawiająca...
wbw
