Tego samego dnia w sobotę 7 lutego dotarła informacja o śmierci polskiego inżyniera Piotra Stańczaka i początku agonii pozostającej w śpiączce od 17 lat Włoszki Eluany? Czy tylko data łączy te dwie tragedie?
Przypadkowa niewinna ofiara
Piotr Stańczak, jak wielu Polaków zarabiał za granicą. Ale nie na Wyspach, ani nie w Belgii czy Niemczech. Nie naraził się wrogom, nie wszedł w konflikt z prześladowcami. Porwano go, bo akurat reprezentuje wrogą kulturę. Jest obcokrajowcem, Europejczykiem, a był w rejonie, gdzie działają terroryści.
Eluana - młoda dziewczyna, jedna z tysięcy ofiar wypadków drogowych. W statystykach wypadków Włochy i Polska są w niechlubnej europejskiej czołówce. Ten wypadek mógł się zdarzyć w Polsce, a Eluana mogła być naszą Hanką.
Świat się przygląda
Najskuteczniejszą bronią terrorystów są media. Przez nie Talibowie docierają ze swymi postulatami do opinii publicznej. Przywódcy świata zachodniej demokracji podejmują grę, bo muszą liczyć się z nastrojami społecznymi. Kompletnie nieznane, marginalne ugrupowanie, przez okrucieństwo i akty terroru trafia na czołówki gazet i szybko zdobywa posłuch w radykalnych kręgach społeczności muzułmańskiej. Z dnia na dzień staje się ważnym graczem w bliskowschodnim tyglu.
Sprawa Eluany we włoskiej i europejskiej prasie, jak zwykle w takich przypadkach, jest okazją do dyskusji o dopuszczalności eutanazji. Wyrok śmierci - czyli zgodę na odłączenie od pokarmów wydał Sąd Najwyższy. Politycy rozkraczeni w pozycji „nie chcę, ale muszę" negocjują, interweniują, zerkając na słupki społecznych sondaży. W telewizyjnych studiach mądre głowy tłumaczą, że zabić - to lepiej. Decyzja o zaprzestaniu odżywiania młodej Włoszki staje się precedensem i punktem odniesienia. Środowiska laickie w wielu krajach zgłaszają od lat żądania zalegalizowania eutanazji. Na użytek opinii publicznej tworzy się swoista nowa norma.
Życie mniej warte
W rękach terrorystów znajdują przedstawiciele wielu krajów, Amerykanin pracujący dla ONZ, Chińscy specjaliści, kanadyjska dziennikarka, a jednak po 18 tygodniach przetrzymywania zamordowano Polaka. Taka decyzja ma znaczenie propagandowe, bo pokazuje determinację porywaczy. Wygląda na to, że sami terroryści uznali, iż polskie interesy gospodarcze czy polityczne w Pakistanie są mniej istotne, więc sprawcy teraz będą mogli ugrać więcej targując się o życie Amerykanina lub o obywateli Chin.
W przypadku Eluany, ktoś (?) - ojciec, członkowie rodziny, lekarz - uznał, że jej życie ma mniejszą wartość. Sobie znanymi sposobami odmierzyli i stwierdzili, że w bilansie strat i zysków lepiej zakończyć tę „niepełnowartościową" egzystencję. Mierzona przez innych jakość czyjegoś życia, pozwala rozstrzygać komu pozwalamy żyć, a kogo można zabić.
Odliczanie przed egzekucją
Ostatnie dni i godziny Piotra i Eluany rozgrywają się na oczach świata. Z jednej strony trwają gorączkowe wysiłki dyplomatyczne - zaangażowane są pakistańskie władze, negocjatorzy, polski MSZ. Znana jest już kwota - około 4,5 mln złotych - jaką strona rządowa deklaruje za uwolnienie pana Piotra.
W przypadku Włoszki aktywne są najwyższe władze- prezydent, parlament, premier. Trwają protesty. Włoskie zakonnice bezskutecznie deklarują darmową dożywotnią opiekę. Mijają minuty, a my obserwujemy bezsilni. Terroryści nie zgadzają się na okup. Podobnie z kliniki w Udine siostry nie mogą, za cenę dozgonnej opieki, wykupić Elany.
Oprawcy
Wspólne dla sprawców obu głośnych morderstw są pogarda i zaślepienie dla świata chrześcijańskich wartości. Terroryści usprawiedliwiają okrucieństwa imperatywem walki z niewiernymi, którzy narzucają światu swoją kulturę i dominują cywilizacyjnie. I choć często to zwykła bandyterka lub lokalne gry polityczne, społeczność muzułmańska moralnie ich rozgrzesza.
Presję na dokonanie zabójstwa Eluany (bo nie do obrony jest argument o zaprzestaniu uporczywej terapii - przecież odżywianie nie jest terapią) wywierają środowiska, które jednocześnie zabiegają o dostępności aborcji i przywileje dla par homoseksualnych. Ideolodzy nowej lewicy za główną barierę dla realizacji swojej wizji świata, uważają Kościół katolicki chrześcijan w ogóle. Dla nich nauka o godności każdej osoby, o świętości życia od poczęcia do naturalnej śmierci, brzmi wrogo. Cywilizacja, z której wyparowało pojęcie osobowego Boga, a więc zniknęło nadprzyrodzone powołanie każdego człowieka, nie jest w stanie znieść widoku bezbronnej kaleki. „Martwa intelektualnie", skazana na opiekę innych, niekontaktowa kobieta, w świecie kultu młodości, samorealizacji, udanego życia, stanowi skandaliczne wyzwanie i swoiste memento. Pozostająca w stanie wegetatywnym Eluana dekonstruuje współczesny mit o samowystarczalności człowieka.
Egzekucja Piotra Stańczaka, bezbronnego zakładnika, ofiary nieswojej wojny, wywołuje oburzenie. Przez media przelewa się fala komentarzy w tonie potępienia sprawców, współczucia rodzinie, spekulacji „co by było, gdyby było". Wczoraj przestało bić serce Eluany. I co?
Jan Pospieszalski
Inna wersja tekstu ukaże się w "Przewodniku Katolickim".
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

