Policja z Seattle zatrzymała Malaikę Brooks, gdy odwoziła syna do szkoły. Jechała jednak zbyt szybko (32 km/h w okolicy szkoły). Zamiast wlepić jej mandat i puścić wolno, postanowili aresztować kobietę. Gdy ta nie chciała wysiąść z samochodu, potraktowali ją paralizatorem.

Problem w tym, że kobieta była w siódmym miesiącu ciąży, a akcja policjantów mogła wywołać przedwczesny poród i stanowić śmiertelne zagrożenie dla dziecka. To jednak nie stanowiło przekonywującego argumentu dla sędziów Okręgowego Sądu Apelacyjnego, którzy uznali, że ciężarna mogła uruchomić samochód i zbiec z miejsca przestępstwa.

 

sks/Foxnews.com

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »