Cała nowelizacja ustawy przemocowej jest z gruntu rzeczy zła. Z góry zakłada, że winni są rodzice. To oni są zawsze pierwszymi podejrzanymi. Mamy tu do czynienia również z całkowicie złym punktem wyjścia, bo u podstawy nowelizacji leży teza o prymacie państwa nad rodziną, a doskonale wiemy, że to absurd. To rodzina jest instytucją pierwotną i więzy, jakimi łączy ludzi, są dużo silniejsze niż relacje z państwem.

Tutaj państwo postawiło się na pierwszym miejscu, a forsowane ustawodawstwo będzie prowadzić do sytuacji takich jak ta w Katowicach. Nowelizacja, w której po pierwsze zakłada się pierwszeństwo państwa przed rodzicami, a po drugie – z góry zakłada przeświadczenie o winie rodziców, doprowadzi tylko do nasilenia tego zjawiska. W Polsce urzędnicy jeszcze nie funkcjonują tak sprawnie jak w Szwecji, gdzie dzieci odbiera się rodzicom dużo "skuteczniej". Tam postępowanie sądowe aby ustalić, czy była to słuszna decyzja, często trwa nie trzy miesiące ale kilkanaście lat. I dziecko zdąży w tym czasie dorosnąć w rodzinie zastępczej.

Błąd tej nowelizacji nie polega na błędzie urzędników ale na z gruntu chorych założeniach. Politycy, którzy ją promowali, mówili, że lepiej będzie odebrać dziecko na wszelki wypadek, bez absolutnej pewności, że to konieczna decyzja niż ryzykować pozostawienie go w rodzinie. To ma być działanie "zapobiegawcze" a nie ratunkowe. Jest to filozofia zaczerpnięta z Dzierżyńskiego - "Lepiej skazać dziewięciu niewinnych niż wypuścić jednego winnego". Okrutne, chore założenie totalitarne.

Tu nie liczy się krzywda dziecka oderwanego od rodziców, która wręcz nie jest uważana za krzywdę. Liczy się tylko możliwość szybkiej ingerencji państwa, żeby nikt potem nie mógł zarzucić pracownikom socjalnym zaniedbania. Taka ideologia prowadzi w dalszej perspektywie do patologii, która miała miejsce np. w Katowicach, a w krajach takich jak Szwecja prawie nikogo już nie dziwi. W przypadku tego dziecka szczególnie dramatycznie widać jego krzywdę. Z opisu gazety wynika, że ma ono problemy z komunikowaniem się, jest zupełnie bezbronne. Tylko rodzice są osobami, z którymi się porozumiewa.

W Polsce szczególnym problemem jest ekonomiczny wymiar tej nowelizacji – co trzecie dziecko, które wychowuje się poza rodziną, odbierane jest z powodu biedy. To jest niedopuszczalna sytuacja, którą można nazwać dyskryminacją a nawet prześladowaniem za biedę. W sprawie z Katowic ten wątek też się zarysował. Musimy pamiętać, że nasze państwo właściwie zrezygnowało z realnego wspierania rodzin. Można wręcz powiedzieć, że skupiło się na odbieraniu im pieniędzy na życie za pomocą coraz bardziej wyszukanych podatków. Zasiłki dla rodzin skierowane są tylko dla ludzi żyjących w skrajnej biedzie i do tego są śmiesznie niskie. Rząd właśnie zapowiedział likwidację zwrotu podatku na dzieci. Mamy więc do czynienia z zupełną aberracją: państwo każe rodziny i dzieci za swoje własne zaniedbania, których względem nich się dopuściło.

not. eMBe

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »