Czy to prawda, że zanim dotarliście wczoraj na sejmową mównicę, nie chcieli was do niego wpuścić?


-
Rzeczywiście, strażnikom nie spodobały się koszulki na których mieliśmy trzy małpki: nie widzieć, nie słyszeć, nie rozmawiać, podpisane literkami MEN. Nowa minister edukacji narodowej od trzech miesięcy nie chce podjąć z nami rozmów o stanie oświaty, mimo naszych codziennych telefonów do jej sekretariatu. Koszulki były komentarze do tej sytuacji.

 

I chciano was pozbawić tego "narzędzia oporu"?

 

- Strażnicy kazali nam je zdjąć albo odwrócić na drugą stronę. Karolina odmówiła. Straż puściła ją dopiero gdy dziennikarze zaczęli nagrywać całe zajście. W tej koszulce Karolina wyszła na mównicę, a pusta ława rządowa bez ministra edukacji, nadała naszym małpkom bardzo aktualny wydźwięk. Dzięki nadgorliwości strażników małpki MEN można dziś oglądać w gazetach, razem ze zdjęciem Marcina Dorocińskiego, który był z nami i został zmuszony do zdjęcia koszulki.

 

Wczoraj w sejmie było pierwsze czytanie przez twoją żonę obywatelskiego projektu „Sześciolatki do przedszkola”.  Skąd bierze się wasza determinacja?


- Rząd stara się z całych sił popsuć coś co dobrze działało czyli edukację przedszkolną.
Zepsuty został też program nauczania od przedszkola do liceum. Reforma minister Hall ułatwiła również likwidacje publicznych szkół i przedszkoli. Dziwne byłoby gdyby rodzice w tej sytuacji nie reagowali. Protesty wyszły na ulice wielu miast np. Warszawy. W Bytomiu na likwidację szkół rodzice odpowiedzieli zwołaniem referendum za odwołaniem prezydenta miasta. Nasz protest ma wymiar ogólnopolski. Zebraliśmy 347 tys. podpisów pod obywatelską ustawą o wycofaniu reformy. Z tym projektem byliśmy wczoraj w sejmie.

 

Czy udało przekonać się posłów do tego pomysłu?

 

- Rząd zaopiniował projekt negatywnie ale posłowie byli ostrożniejsi. Wszystkie kluby opowiedziały się za dalszymi pracami nad projektem, nikt nie zgłosił wniosku o jego odrzucenie. Być może przyczyniły się do tego masowo wysyłane do posłów maile. W ciągu kilku dni przed posiedzeniem rodzice z akcji Ratuj Maluchy wysłali ich łącznie aż 120 tysięcy.



Faktycznie to duży nacisk społeczny, ale czy to znaczy, że wszystkie partie popierają wasz projekt i reformy nie będzie?


- Rząd chce reformy, ale i boi się ją wprowadzać w sytuacji oporu społecznego. Ministerstwo edukacji z jednej strony traktuje reformę jako dogmat, z którym nie wolno dyskutować, z drugiej strony nieustannie odracza jej wprowadzenie. Tydzień temu prezydent podpisał ustawę rządową o przesunięciu obowiązku szkolnego sześciolatków z 2012 na 2014 rok.

 

Jeśli rząd przedłużył okres wolnego wyboru dla rodziców sześciolatków do 2014 r., to po co jeszcze protestujecie?


- Przynieśliśmy wczoraj do sejmu społeczny raport „Krajobraz polskiej szkoły”, w którym przedstawiliśmy relacje z setek szkół z całej Polski. Szkoły są w zapaści. Dwa lata to za mało na poprawę sytuacji. A czas kryzysu jest najgorszym z możliwych na wprowadzanie gwałtownych i kosztownych zmian. Tak jak powiedziała wczoraj z mównicy sejmowej Karolina ,,Reforma prędzej czy później przewróci się o swoje krzywe nogi. Oby prędzej’’.

 

Rozmawiał Jarosław Wróblewski