Decyzja członków eurostrefy, by wyjść poza prawne ramy UE i w oparciu o wielostronny traktat ustanowić rdzeń unii fiskalnej, doprowadzi z czasem do rozłamu (między UE a strefą euro)" - napisał w sobotę w "FT" Muenchau, który kieruje ośrodkiem Eurointelligence. Według analityka, po brukselskim szczycie mamy do czynienia nie tylko z wciąż nierozwiązanym kryzysem eurostrefy, ale także z kryzysem samej UE. Drugi z nich uważa za groźniejszy. Muenchau przewiduje, iż wynikiem rozejścia się dróg eurostrefy i UE będzie niemal pewny rozpad Unii Europejskiej. Muenchau dodaje, że: "Unia fiskalna, która najprawdopodobniej zostanie uzgodniona w marcu, nie będzie zbyt skuteczna w rozwiązaniu kryzysu. Skoncentruje uwagę nie tam, gdzie trzeba, głównie na dyscyplinie fiskalnej, która nie jest rzeczywistym powodem rozszerzenia się kryzysu m.in. na Hiszpanię i Belgię". Ekspert ponad to przewiduje, że: "Eurostrefa złożyła jednak (w Brukseli) ważne polityczne oświadczenie. Nie dopuści do tego, by outsiderzy (jak Wielka Brytania) stali na przekór jej działaniom, gdy potrzeba takich działań jest dla niej oczywista" .


Muenchau pisze, że: "Po to, by unia monetarna przetrwała, jej jednostronna i nieprzemyślana unia fiskalna będzie musiała stać się bardziej efektywna, zwłaszcza w dziedzinie wspólnego rynku. Spodziewam się, że (eurostrefa) stworzy własny rynek wewnętrzny w ramach istniejącego (wspólnego rynku UE)" .  "We wszystkich tych dziedzinach eurostrefa i UE będą w stałym prawnym i politycznym konflikcie, w którym UE będzie działać jako hamulec rozwoju strefy euro" - podkreślił ekspert. Jego zdaniem konflikt ten  doprowadzi z czasem do rozłamu w UE: "Oczywiście nikt z UE nie może być wykluczony, ale nie ma niczego, co mogłoby zapobiec temu, by państwa działały na rzecz ochrony swych interesów" - zaznaczył. Wskazuje, że Traktat Lizboński dopuszcza "procedurę rozwodową", czyli wyjścia z UE. "Czwartkowy szczyt Rady Europejskiej wykazał, że unia monetarna w ramach jednych i tych samych ram prawnych nie może współżyć z grupą państw nie będących jej stałymi członkami. Ramy UE z jej obecnymi traktatami i instytucjami okazały się niewystarczająco elastyczne dla funkcjonowania unii monetarnej i katastrofalne dla unii monetarnej w kryzysie" - twierdzi Muenchau i stawia radykalną tezę ,że "Ostatnie wydarzenia umocniły mnie w przekonaniu, że jedynym sposobem ocalenia strefy euro jest zniszczenie UE. Oczywiście europejskie rządy mogą doprowadzić do zniszczenia obu. Wszystko, co osiągnęły w piątek we wczesnych godzinach rannych, to stworzenie nowego kryzysu bez rozwiązania istniejącego".

 

Ł.A/Dziennik.pl