Dolce vita
Po wielkich kontraktach publicznych, naturalnie sowicie dofinansowanych z europejskiego budżetu, włoska mafia – największe nieformalne prywatne przedsiębiorstwo tego kraju, zabrała się za ekologię. Dzięki gigantycznym dotacjom na utylizację niebezpiecznych odpadów dorobiła się fortuny.
Trzy największe grupy przestępcze: Cosa Nostra na Sycylii, neapolitańska Kamorra oraz kalabryjska 'Ndrangheta notują średni roczny obrót rzędu 140 mld euro – poinformował brytyjski The Daily Telegrahp, czyli więcej niż wyrabia państwowy paliwowy gigant Eni. To nie tylko największa firma we Włoszech, ale także największy bank, który dysponuje wolnymi zasobami gotówki w wysokości 65 mld euro. Roczny zysko netto mafii to ok. 100 mld euro, co stanowi aż 7 proc. włoskiego PKB!
Legalne firmy nie mają szans z mafijną konkurencją. W sektorze turystycznym, restauracyjnym czy produkcji rocznie zamykanych jest 1800 firm, które wypadają z rynku. Z pracą muszą żegnać się dziesiątki tysięcy ludzi. Niektórzy przechodzą tam, gdzie pracuje się do końca życia i nie można powiedzieć: „nie”. Ceną jest haracz, który wynosi zwykle 30 proc przychodów.
Narkotyki, prostytucja czy hazard nie są już priorytetowymi obszarami zaintersowań bossów. Dziś liczy się legalny biznes. Intratne państwowe kontrakty budowlane, inwestycje na rynku kapitałowym i nieruchomosci. Z powodu kryzysu wciąż poszukiwane są nowe rynki. Bossowie są więc znakomicie przygotowani do inwestycji także w Polsce.
Śmierdzący interes
To, że mafia kontroluje rynek odpadów, wiadomo było już od dawna. Neapol przeżył nie jedną wojnę śmieciową, jednak to co dzieje się wokół miasta woła o pomstę do nieba. Opisał to doskonale niemiecki tygodni „Der Spiegel”. Okazuje się, że jedne z najżyźniejszych rolniczych ziem Kampanii są obecnie tak toksyczne, że niemożliwe jest tam uprawianie żywności. Wszystko przez to, że przez lata mafia zakopywała wprost w ziemi najbardziej szkodliwe odpady z całego świata.
Według jednego ze skruszonych gangsterów w ziemi leżą setki milionów ton śmieci. W okolicach nielegalnych wysypisk ludzie masowo zapadają na nowotwory, zatrucia nieznanego pochodzenia i alergie. Według organizacji ekologicznych nielegalnie utylizowanych jest rocznie 11,6 mln ton rozmaitych odpadków. Wpływy z tego tytułu mogą sięgać nawet 16 mld euro rocznie.
Epicentrum zanieczyszczonych gleb i wód leży niedaleko Ceserty, wokół miasta Acerra, które media określiły już mianem „trójkąta śmierci”. Pod ziemią kryje się cała tablica Mendelejewa, także silne trucizny. Amerykanie, stacjonujący w bazie wojskowej US Navy w Gricignano, mają zakaz picia wody z wodociągów, a żywność importuje się z innych regionów.
Wojsko przeprowadziło własne badania. Odkryto 5281 zakażonych miejsc wokół koszar, a 92 proc. pobranych próbek wody uznano za zagrażające zdrowiu. W sąsiedztwie mieszka 0,5 mln miejscowych, ongiś rolników. Dziś już nikt nie chce kupować od nich ani owoców, ani warzyw. Rząd prowadzi śledztwo i szczegółowe badania geologiczne. Jednak jest mało prawdopodobne, że będzie chciał zaprezentować je oficjalnie.
Czy Polska jest bezpieczna?
Włochy dla turystów są miejsce idyllycznym. Jednak suche fakty mogą budzić grozę. Według neapolitańskiego Instytutu Badań nad Rakiem liczba zachorowań na nowotwory wśród mężczyzn wzrosła w regionie o połowę. Wzrasta także śmiertelność wśród dzieci. Miejscowi obwiniają za to mafię i są gotowi rozprawić się z przestępcami gołymi rękami.
Tymczasem biznes kwitnie. Mafia ma zakontraktowane długoterminowe dostawy. Może jednak zmienić się jej strategia biznesowa. Teraz, gdy o sprawie dowiedział się cały świat, ktoś musi uratować Kampanię. A kto zrobi to lepiej od Kamorry? Co zrobić z toksycznymi odpadami zalegającymi w nielegalnych wysypiskach? Odpowiedź nasuwa się sama. Trzeba wszystko zinwentaryzować, wykopać i zutylizować ponownie. To będzie kosztowało gigantyczne pieniądze. Może uda się eksportować część odpadów tam, gdzie państwo jest słabe. Może do Polski?
Dziennikarze śledczy już od wielu miesięcy donoszą, że mafia śmieciowa działa także w naszym kraju. Jeśli zacznie robić interesy z Kamorrą, sytuacja z Kampanii może powtórzyć się już wkrótce np. w Bieszczadach czy na Mazurach.
Tomasz Teluk
