Fronda.pl: Mamy coraz więcej księży - egzorcystów. Wzrasta zapotrzebowanie na taką formę posługi duszpasterskiej?

Ks. dr Wiesław Jankowski*: Gdyby takiego zapotrzebowania nie było, księża biskupi nie ustanawialiby nowych egzorcystów. Kapłanów, którym powierza się posługę egzorcyzmowania, jest w Polsce ponad stu. Myślę, że ten wzrost świadczy o coraz większym zapotrzebowaniu na – miejmy nadzieję - coraz bardziej dostępną posługę dla tych osób, które jej faktycznie potrzebują.

Egzorcyści byli w Kościele od zawsze?

Tak, ta posługa zawsze była, mniej czy bardziej, dostępna, choć słusznie otaczana roztropną dyskrecją. Od czasów Oświecenia egzorcyzmowanie dokonywane przez kapłanów zostało - w ogromnej mierze - z powodu przesądów filozoficznych charakterystycznych dla myśli i mentalności pooświeceniowej (co trwa w takiej czy innej formie do dziś) - zepchnięte na wąski i jakby zapomniany margines. Nie znaczy to jednak, że Kościół Jezusa Chrystusa znalazł się poza przestrzenią walki duchowej. Zawsze w stanie walki duchowej pozostawał. W pierwszym szeregu tych zmagań nie zabrakło przecież ludzi świętych (np. św. Jan Vianney dręczony przez szatana i skutecznie walczący z nim i wielu innych, zaś u nas bł. Rafał Chyliński).

Jakie są przyczyny tego, że egzorcyści są potrzebni coraz częściej?

Obecnie, pierwszą i najważniejszą, choć może w pobieżnym oglądzie nie jawiącą się jako bezpośrednia, przyczyną zapotrzebowania na posługę kapłanów egzorcystów jest szeroko rozpowszechniony styl nie liczenia się z Panem Bogiem i Jego przykazaniami, tak jakby Pana Boga wcale nie było. Czcigodny Sługa Boży papież Jan Paweł II, w Adhortacji „Familiaris Consortio” (1981), zdiagnozował najistotniejsze źródło wszechobecnej w życiu i kulturze - zwłaszcza Zachodu - mentalności przeciwnej życiu (anti–life mentality), nazywając przyczynę tego zjawiska po imieniu, jako „brak Boga w sercach ludzi”. W Santiago de Compostella Jan Paweł II ostrzegał młodzież przed mentalnością konsumpcyjną, wskazując na jej prawdziwą naturę, którą jest praktyczny ateizm. Człowiek nie może żyć z pustką w sercu. Musi ją czymś zapełniać. Nawet przyroda nie znosi próżni. Jeśli człowiek zaczyna żyć bez Boga, zaczyna w sobie jakiś proces prowadzący do ubóstwiania czegokolwiek. Ta pusta przestrzeń wewnętrzna w człowieku i zewnętrzna wokół niego, która zostaje po Bogu wyproszonym z życia osobistego i społecznego, bywa zapełniana bardzo dziwnymi rzeczywistościami. W każdym człowieku drzemie pretensja do zostania bożkiem dla samego siebie.

Ponadto, człowiek jest w stanie tak bardzo pomylić dobro ze złem, gdy, zwłaszcza zwiedziony i okłamany, chce dobra szukać nawet u twórcy wszelkiego zła. Formy zwracania się ku realnie oddziałującym mocom ciemności są przeróżne, co przy jednoczesnym lekceważeniu zaproszenia przez Pana Boga do życia w przyjaźni z Nim, może przynieść opłakane skutki pełne cierpienia. Prędzej czy później te gorzkie owoce muszą urosnąć, bo człowiek sam sobie tego życzy. Uzasadnia to dziwnie pojętym „dobrem, postępem, wyzwoleniem, demokracją" i innymi frazesami. Człowiek, choć powołany do miłości, czyli do odpowiedzi na Dar, jaki Bóg – Miłość uczynił ze swojego Syna dla każdej osoby, nie zawsze udziela pozytywnej odpowiedzi osobistym, bezinteresownym darem z siebie dla Miłości, którą jest Bóg. To widać nie tylko po sposobie podejścia do wierności Panu Bogu w zakresie pierwszego przykazania (słusznie uważanego w przypadku różnych wykroczeń w tej materii za dziedzinę rozlicznych sposobów otwierania się na nadzwyczajne oddziaływanie mocy ciemności), lecz także po desakralizowaniu tak podstawowych instytucji (ustanowionych przez Boga dla dobra każdego człowieka i całej ludzkości), jak powołanie do małżeństwa, które odziera się z wymiaru Bożej tajemnicy. Widać to po zuchwałym zawłaszczaniu przez człowieka Bożych kompetencji nad życiem.

Na przykład trudno pojąć, dlaczego w toku dyskusji nad nieludzkimi procedurami in vitro, prawie nie zwraca się elementarnej uwagi na oczywisty fakt, że one, obok śmierci i innych szkód wyrządzanych dzieciom poczynanym i pozostawianym poza kontekstem miłości małżeńskiej i rodzicielskiej, wcale nie leczą bezpłodności. Jeszcze bardziej zdumiewającym jest kompletny brak liczącego się poparcia dla faktycznie leczącej bezpłodność naprotechnologii, służącej takiemu poczynaniu dzieci, które respektuje świętość nowego życia i godność ludzkiego rodzicielstwa. Trudno zrozumieć, dlaczego nasze Państwo i system opieki zdrowotnej nie mogłyby pomóc w rozwoju naprotechnologii…

Czy ma na to wpływ kryzys wartości, jaki można zaobserwować?

Prawdziwe wartości, pochodzące z zamysłu Bożego, nie ulegają dewaluacji ani kryzysowi. Kryzysem dotknięty może być styl i sposób traktowania nieprzemijalnych wartości, których kwestionowanie stawia człowieka w konflikcie z Miłością Boga i z samym dobrem człowieka. Szatan pragnie zniszczyć dzieła Boże. Nie mogąc dosięgnąć Boga, niszczy wynalazki Jego miłości: osobową naturę człowieka - poprzez uprzedmiotowienie osoby (np. poprzez antykoncepcyjnie przetworzony akt małżeński); życie ludzkie - które chce zdegradować do przyrodniczych parametrów ekosystemu, albo produktu farmaceutyczno–kosmetycznego; miłość małżeńską - sprowadzając ją do jakiegoś „seksu” i pornografii, albo nazywając „po małżeńsku” związki jednopłciowe. Papież Paweł VI ponad czterdzieści lat temu w swojej profetycznej encyklice „Humanae Vitae” (1968) przestrzegał przed ustąpieniem wobec ataków (mentalności antykoncepcyjnej) na godność ludzkiego rodzicielstwa, bo, jak słusznie przewidywał, groziło to swoistym otwarciem puszki Pandory i wypuszczeniem upiorów rozbestwionej cywilizacji śmierci. Kard. Christoph Schönborn zwrócił uwagę, że – o ironio! - austriacki ojciec pigułki antykoncepcyjnej z bólem zauważył, jak daleko zapędził się egoizm sięgających po antykoncepcję w jego kraju, skoro praktycznie zrezygnowano ze znaczenia rodzicielskiego aktu, który z natury służyć ma też nowemu życiu. Austria, obok innych krajów europejskich – wymiera. Polska nie jest, niestety, poza tym śmiercionośnym trendem. Pierwotną przyczyną tych zjawisk jest po prostu kryzys podejścia do rodziny, kryzys w rozumieniu i podejmowaniu powołania do małżeństwa. Dziecko od samego początku powinno być chronione przez ten szczególny parasol ochronny, jaki zapewnia mu sakrament małżeństwa jego rodziców. To jest pierwsza sytuacja i sposób zetknięcia się małego dziecka, które powinno być szczerze i z miłością przyjęte - z tajemnicą Bożego miłosierdzia.

Wróćmy do popkultury…

Pełna jest ona różnych niebezpiecznych treści, szczególnie dla tych, którzy nie chcą się zabezpieczać tą zbroją Bożą, o której pisał św. Paweł w Liście do Efezjan. Jakiekolwiek zbliżanie się do rzeczywistości okultystycznych grozi wejściem w zasięg takiego oddziaływania Złego, także oddziaływania nadzwyczajnego, które może skończyć się poważnym zniewoleniem niosącym niewyobrażalne cierpienie.

Jak dziś daleko od popkultury do egzorcyzmu? Czy ma to coś wspólnego z niemałym zainteresowaniem popkultury egzorcyzmami?

Może być daleko i może być blisko! Spróbuję to wyjaśnić. Źródła inspirujące takie zjawiska, jak techno, tzw. gotyk, czy „moda” na wampiryzm, są obce a raczej wręcz wrogie chrześcijaństwu. Jeśli inspiratorem wskazanych, czy pokrewnych mrocznych zjawisk nie jest Duch Święty, czy dobrzy aniołowie i nie da się w rozeznaniu duchowym sprowadzić takich „fenomenów” do inspiracji czysto ludzkich, pozostaje jeszcze do rozpoznania inspiracja duchów złych. Jeśli coś jest wrogie tajemnicy Wcielenia Syna Bożego dzięki Bożemu Macierzyństwu Niepokalanej Dziewicy Maryi, Trójcy Przenajświętszej oraz Passze Pana Jezusa i wrogie Jego Mistycznemu Ciału, czyli Kościołowi, włącznie z elementami agresji, profanacji czy upartego ukrywania się pod pozorami dobra (wampiryzm „Zmierzchu” lansujący satanizm w postaci lucyferyzmu), to mamy zespół zjawisk (sub- czy pod-) kulturowych dalekich od chrześcijaństwa założonego przez Jezusa Chrystusa. Jednocześnie tkwienie w treściach, którymi te zjawiska są nasączone, może prowadzić do ciężkich zniewoleń duchowych, takich, które wymagają pomocy kapłana - egzorcysty. W ten sposób konfrontacja właściwa dla walki duchowej zbliża do siebie obce sobie źródła (i ich owoce) inspiracji duchowej, tak jak wrogie wojska ścierają się na śmierć i życie na polu bitwy.

Jaki - zdaniem Księdza - kierunek zainteresowania egzorcyzmami byłby najbardziej właściwy?

Widziałbym większy sens w zainteresowaniu Panem Jezusem, aniżeli swoistym „posmaczkiem grozy” i sensacji. Przecież właśnie mocą Bożą dokonuje się uwolnienie osób dręczonych przez złe duchy. Wtłaczać tę podstawową prawdę posługi miłości chrześcijańskiej, jaką jest egzorcyzm, w gatunek horroru (np. znana produkcja amerykańska pt. „Egzorcysta” z lat 70-tych) jest rozmijaniem się z prawdą.

Kadr z filmu "Egzorcysta"

Z drugiej strony, duże zainteresowanie posługą księży - egzorcystów jest poniekąd jednocześnie i dziwne, i zrozumiałe. Egzorcyzm jest wprowadzeniem zwycięstwa Jezusa Chrystusa nad szatanem w życiu konkretnego człowieka, należy więc na to sacramentalium patrzeć optymistycznie, od strony Jezusa Chrystusa i całej Trójcy Przenajświętszej, jako na służbę miłości ku wyzwoleniu osoby zniewolonej, dręczonej, czy wręcz opętanej - a nie tylko od strony złego dręczyciela. Ezgorcyzm - to szczególne sacramentalium warto traktować nie jako coś sensacyjnego, ale podobnie, jak się ceni każdą posługę spełnianą w imię Jezusa Chrystusa i Jego Kościoła. Choć egzorcyzm nie jest sakramentem (jak sugerowałby poniekąd tytuł wydanej przez Frondę książki – „Czarny sakrament”, traktującej o konkretnych nadzwyczajnych, bo zdarzających się rzadko, zjawiskach powodowanych przez złe duchy), wciąż wywołuje sensację, choć więcej zainteresowania należałoby się samemu szczytowi liturgii Chrystusa i Kościoła, którym jest Eucharystia, i sakramentowi Pokuty i Pojednania, które pełnią swoją rolę niezbywalną i nie do zastąpienia w procesie nawrócenia osób opętanych i dręczonych. Egzorcyzm należy postrzegać w kontekście całej struktury sakramentalnej Kościoła w sensie szczegółowym (siedem sakramentów św. – znaków zbawczych z ustanowienia Chrystusa) i w sensie szerszym - Kościoła, jako wspólnoty zbawczej, będącej znakiem zjednoczenia ludzkości z Bogiem.

Eucharystia jest szczytem liturgii Kościoła, to jest szczególne uobecnienie Misterium Paschalnego Pana Jezusa, zaś egzorcyzm to – powtórzmy raz jeszcze - sacramentalium Kościoła, modlitwa odprawiana w imieniu Chrystusa, mocą wiary Kościoła przez wyznaczonego do tego kapłana.

Przykład bardzo aktualny – seria o Harrym Potterze, „Zmierzch”, do kin właśnie wszedł „Ostatni egzorcyzm”…

To szalenie popularne, ale rzadko mówi się, że niebezpieczne. Harry Potter traktowany jest jedynie jako „miękki ezoteryzm”. Moje doświadczenie sugeruje wielką ostrożność. Spotkałem się bowiem z przypadkiem osoby, która przeczytała tę książkę, pochłaniając wszystkie tomy z tej serii. Osoba ta poprosiła o modlitwę ratującą ją z dziwnego stanu, w jakim się znalazła. Na początku nabożeństwa z kropidła spadła na tę osobą kropla wody święconej. Widząc, co się zaczęło dziać, trudno było uniknąć skojarzenia, że nagle jakaś siła nieomal wgniotła tę dręczoną, jak się okazało, osobę w zagłębienie fotela. O. Aleksander Posacki SJ napisał kiedyś w artykule opublikowanym w “Naszym Dzienniku”, że ideowym pierwowzorem postaci głównego bohatera tej serii jest jeden ze współczesnych założycieli kościoła szatana.

Plakat reklamujący "Ostatni egzorcyzm"

To wszystko świetnie się sprzedaje…

Oczywiście, takie rzeczy przynoszą zyski, ale nikt się nie zastanawia, jakie mogą być straty. Obserwujemy dziwną tendencję w popkulturze, która przejawia się zainteresowaniem satanizmem czy wręcz lucyferyzmem. Dlatego popularnością cieszyła się choćby wspomniana przez Panią seria “Zmierzch”.

Oswaja się ludzi ze złem?

Zdecydowanie mamy do czynienia - nieważne, czy w sposób zamierzony, czy nie - z efektem oswajania młodzieży z podstępami zła. Wszystko, co dotyczy wampiryzmu, ma bardzo silne podłoże ideologiczne, okultystyczne. Oswaja się tysiące ludzi z - posłużmy się pojęciem spotykanym we współczesnym nauczaniu Kościoła - kulturą śmierci. Chodzi o skierowanie sympatii dla czegoś, co jest przeciwne ludzkiej naturze. To niebezpieczne, bo może się okazać, że nie do końca świadomie ktoś się otwiera na działanie Złego, daje mu przyzwolenie na wejście w swoje życie.

Trzeba zatem podjąć działania prewencyjne?

Za mało dziś mówimy o zagrożeniach, które kryją się w rzeczach na pozór neutralnych, a nawet wydających się dobrymi. Brak jest informowania, zwłaszcza młodych ludzi, o tych niebezpieczeństwach. Czy słyszy Pani w mediach, żeby ktoś mówił o zagrożeniach związanych z homeopatią? Zdarzają się przypadki zniewoleń duchowych, nawet wśród dzieci, w wyniku stosowania środków homeopatycznych. Takie są  fakty i nie można podchodzić do nich beztrosko.

Jak rozpoznać, czy mamy do czynienia z chorobą psychiczną, czy z opętaniem?

Zanim nastąpi spotkanie z egzorcystą i zapadnie ewentualna decyzja o odprawieniu egzorcyzmu, trzeba przeprowadzić szereg badań, skonfrontować stan człowieka z rzetelną wiedzą kompetentnych psychologów, psychiatrów czy lekarzy innych specjalności. Jeżeli wykluczy się naturalną przyczynę stanu osoby zwracającej się o pomoc, to wtedy warto, żeby sprawą zajął się egzorcysta. Kościół zaleca i szanuje kompetencje lekarzy i psychologów. Dobrze by było, gdyby lekarze również szanowali doświadczenie egzorcystów, którzy mają swoje kompetencje, wiedzę i doświadczenie, oraz łaskę stanu, aby stwierdzić, czy jakieś zachowania są skutkiem działania złych mocy. Osoby dręczone niekiedy opowiadają o swoich cierpieniach, jakby ich przeżycia przypominały chorobę psychiczną. My jednak dociekamy występowanie obiektywnych źródeł właściwych dla zniewoleń duchowych. Kapłani pełniący posługę egzorcyzmu na pewno nie chcą własnymi kompetencjami wkraczać w dziedziny, które do nich nie należą. Więcej, oczekują potwierdzenia lub wykluczenia występowania określonych chorób, co jest cenną pomocą w rozeznaniu stanu osób poszukujących pomocy odpowiedniej do ich sytuacji.

Jakie są dostrzegalne oznaki zniewoleń duchowych i opętań?

Można wiele o tym mówić. Lista symptomów może być długa. Jednak zasadniczym znakiem jest występowanie agresji i awersji wobec sacrum, wobec Pana Boga, sakramentów i sakramentaliów, osób Bogu poświęconych, miejsc kultu, szczególnie sanktuariów (zwłaszcza poświęconych Maryi Matce Bożej). Mogą się zdarzyć zdolności paranormalne: przypływ dużej siły fizycznej, zwłaszcza podczas modlitwy egzorcyzmu, mówienie językami nieznanymi osobie dręczonej lub ich rozumienie, itd.

Każdy przypadek, kiedy zgłasza się osoba dręczona przez złego ducha, kończy się egzorcyzmem?

Oczywiście, że nie. Właściwie niewielki procent osób zgłaszających się do egzorcystów to ludzie ciężko dręczeni, czy wręcz opętani. Egzorcyści są przecież kapłanami, więc ludzie przychodzą poradzić się w różnych sprawach, czasem po prostu poszukują kierownictwa duchowego, lub pomocy w rozeznaniu swego stanu.

Jak się ustrzec przed zniewoleniem duchowym?

Przede wszystkim trzeba znajdować się w stanie łaski uświęcającej. Z woli Bożej wszyscy jesteśmy powołani do świętości i trzeba ten Boży zamysł realizować. Trzeba też żyć w zgodzie ze wszystkimi przykazaniami, zachowywać porządek Boży. I unikać, nie inicjować kontaktów z mocami ciemności.

A może lepiej od razu zwracać się np. do Archanioła Michała?

Każda modlitwa jest uwielbieniem Pana Boga w Trójcy Świętej Jedynego. Nawet jeśli jest to modlitwa za wstawiennictwem jakiegoś świętego czy Archanioła, to kierowana jest zawsze do Pana Boga. Aniołowie, czyste duchy, mają zleconą przez Boga opiekę nad nami, aby nas chronić przed działaniem złych duchów. Tylko, że człowiek musi sam tej ochrony dla siebie pragnąć i nie zaniedbywać troski o to.

Krzyż św. Benedykta

A kiedy już będzie dziać się coś niepokojącego...?

Warto zasięgnąć rady swoich duszpasterzy, którzy (dotyczy to wszystkich kapłanów) mogą posługiwać modlitwą o uwolnienie i już na tym etapie problem może zostać rozwiązany. W trudniejszych przypadkach trzeba uważać, żeby nie trafić do tych osób świeckich, którzy podając się za egzorcystów nie mają z posługą kapłanów w tym zakresie nic wspólnego. Kontakty z tzw. świeckimi egzorcystami mogą pogorszyć duchowy i fizyczny stan, a nawet w swych skutkach być bardzo szkodliwymi. Na temat kontaktu z kapłanem – egzorcystą należy zasięgnąć informacji w Kurii Biskupiej własnej diecezji, bądź przynajmniej we własnej parafii. Duszpasterze parafialni chętnie pomogą w nawiązaniu właściwego kontaktu.

Kończy się spotkanie egzorcystów w Niepokalanowie. Mógłby je Ksiądz krótko podsumować?

Było to wartościowe spotkanie, ponieważ oprócz wartościowych wykładów akademickich, wiele uwagi poświęcono m.in. tym wysiłkom duszpasterskim kapłanów, które współbrzmią blisko z posługą egzorcyzmu, choć do niej bezpośrednio nie należą. Spotkanie sprzyjało zdobyciu większej wiedzy na temat tego, co się dzieje w zakresie omawianej posługi w innych krajach, jak np. w pobliskich Czechach, czy dalej – w Stanach Zjednoczonych, gdzie wyraźnie rośnie wrażliwość na potrzebę posługi egzorcystów i los ludzi dręczonych przez moce ciemności, których dla ich cierpień określa się w Kościele jako najbiedniejszych z biednych. Oni naprawdę potrzebują pomocy!

Rozmawiała Marta Brzezińska

Ks. dr Wiesław Jankowski – teolog duchowości z Wydziału Studiów nad Rodziną Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, uczestnik Ogólnopolskiego Zjazdu Egzorcystów w Niepokalanowie. Pełni posługę egzorcysty w Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej, oraz pomocniczo - w Archidiecezji Warszawskiej.

 

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »