Informację takąpodała telewizja Al Arabiya. Świadkowie masakry byli zdziwieni, że mimo gróźb użycia przemocy, które padały ze strony islamskich fundamentalistów, tuż przed zamachem spod kościoła wycofały się wszelkie siły porządkowe, oprócz czterech policjantów.
Ponadto ministerstwo spraw wewnętrznych kilkakrotnie zmieniało swoją wersję wydarzeń i bardzo szybko obarczyło odpowiedzialnością za akt terroru sprawców zagranicznych, należących do Al-Kaidy. Później jednak musiało przyznać, że zamachu dokonali Egipcjanie z „Armii Islamu”, która jednakże zaprzeczyła swemu udziałowi w akcji.
Jednocześnie według egipskiego prawnika Ramziego Mandouha brytyjscy dyplomaci mieli twierdzić, że MSW miało sformować liczący 22 osoby oddział, który miał organizować zamachy na chrześcijan, by reżim Mubaraka mógł prezentować się jako ratownik islamistów. Ich zdaniem pracownik ministerstwa, mjr Fathi Abdelwahid, miał 11 grudnia 2010 roku zlecić kryminaliście Ahmedowi Mohamedowi Khaledowi skontaktowanie się z grupą radykałów Jundullah, która miała przygotować zamach na katedrę w Aleksandrii.
Terrorysta z Jundullah miał podjechać wypełnionym materiałami wybuchowymi samochodem do świątyni i go opuścić. Jednak wojskowy uruchomił ładunek jeszcze zanim mężczyzna zdążył wysiąść z pojazdu. Kilka dni później pozostali aktywiści zostali aresztowani. Gdy w Egipcie wybuchły zamieszki, uciekli z więzienia i schronili się w brytyjskiej ambasadzie.
sks/Kath.net
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

