Pytany w Polsat News o to dlaczego Rosjanie zwlekają z przekazaniem Polsce dokumentacji z radarów wieży kontrolnej na lotnisku w Smoleńsku odparł, że "Rosjanie cały czas mówią, że tych zapisów w ogóle nie było". Według Klicha taki zapis pozwoliłby precyzyjnie określić sposób działania kontroli lotów w dniu katastrofy prezydenckiego Tu-154M.

- Mam pewne wątpliwości czy Rosjanie mówią prawdę, jeśli chodzi o to, czy mają te zapisy, czy nie, bo kontrolerzy w zeznaniach mówili, że urządzenia rejestrujące były sprawne i działały dobrze przed lotem. Tłumaczenie strony rosyjskiej jest takie, że taśma się zacięła i nie ma żadnego zapisu - mówił Klich. - Co gorsze, nie mamy pełnych dokumentów z oblotu, który był przeprowadzony 15 kwietnia. Niestety nie zostaliśmy - jako specjaliści z Polski - do tego oblotu dopuszczeni - powiedział.

Klich jest szefem Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych od 2006 roku; jego kadencja kończy się w połowie stycznia. Minister infrastruktury Cezary Grabarczyk za kilka dni ma zdecydować, czy Klich pozostanie na stanowisku.

Z kolei na antenie radiowej Trójki poseł PSL, Eugeniusz Kłopotek stwierdził, że rząd w sprawie katastrofy za bardzo uwierzył Rosjanom, a on sam spodziewa się wielkiej kłótni dotyczącej raportu MAK i samego wyjaśnienia katastrofy. Kłopotek dodał też, że oceniając tę sprawę z perspektywy kilku miesięcy, najlepszym wyjściem było oddanie jej niezależnej komisji, składającej się z przedstawicieli kilku państw.

mf/Dziennik.pl/Polsat News/Trójka

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »