55-letni napastnik to były komendant filipińskiej policji żądający przywrócenia do pracy po tym, jak został zwolniony ze służby w 2008 roku za handel narkotykami, rabunki i wymuszenia. Choć w trakcie negocjacji z 25 zakładników uwolnił 9 osób, 8 pasażerów zginęło.

Chiński minister spraw zagranicznych Yang Jiechi domaga się przeprowadzenia dogłębnego śledztwa dotyczącego wczorajszego zdarzenia i szczegółowych informacji.

Mieszkańcy Hongkongu nie kryją oburzenia, a chińskie media krytykują zarówno brak kompetencji, jak i nieudolną interwencję policji, podczas której doszło do śmierci ośmiu turystów.

"The South China Morning Post" wyraźnie sugeruje zwiększenie bezpieczeństwa i wprowadzenie kontroli broni na Filipinach. Przed konsulatem filipińskim w Hongkongu protestowało kilkadziesiąt osób potępiających rząd za brak troski o ludzkie życie.

Swoje rozczarowanie wyraził także szef administracji hongkońskiej Donald Tsang odwołując zaplanowane wcześniej wyjazdy grupowe na Filipiny oraz apelując do turystów hongkońskich przebywających na terenie Filipin o natychmiastowy powrót.

A.S./Wiara.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »