Finał Super Bowl ogląda średnio co roku 100 mln Amerykanów. Nic więc dziwnego, że reklamy w przerwach meczu są absurdalnie drogie. Każda licząca się firma chce trafić do dziesiątek milionów Amerykanów i przekonać ich do kupienia swojego produktu. „Jest przerwa. Obydwie drużyny są w szatniach i myślą co zrobić, by wygrać mecz w drugiej połowie” - mówi Clint Eastwood idąc ciemnym korytarzem. „Ludzie są na bezrobociu i cierpią. Wszyscy zastanawiają się co zrobić by powrócić. Wszyscy jesteśmy przerażeni bo to nie jest zabawa. Mieszkańcy Detroit coś o tym wiedzą. Stracili już niemal wszystko. Ale weźmiemy się w garść i Motor City znów zacznie walczyć” - mówi z twardzielską miną „Brudny Harry”. Następnie wybitny filmowiec opowiada o upadku Detroit, które kiedyś było robotniczą mekką Ameryki i miastem-symbolem znanym z produkcji samochód.  


Chrysler jest jedną z tych amerykańskich firm, która najmocniej odczula kryzys finansowy. Od początku prezydentury administracja Obamy ratowała koncern publicznymi pieniędzmi. W 2008 roku Chrysler balansował na krawędzi bankructwa i dostał ok. 16 mld dol. ratunkowych kredytów od rządów USA i Kanady. Część tych pożyczek USA i Kanada zamieniły na akcje. Pół roku temu Departament Skarbu przyznał, że rząd USA nie odzyska ok. 1,3 mld dol. z 12,5 mld dol., jakie na ratowanie Chryslera poszło z kieszeni podatników. Rząd postanowił w końcu sprzedać akcję włoskiemu Fiatowi. Dwuznaczny klip z Eastwoodem został więc jednoznacznie odczytany przez amerykańską prawicę jako podziękowanie szefów Chryslera dla Obamy. Były doradca George W. Busha, Karl Rove mocno skrytykował samego Eastwooda. „Jestem wielkim fanem Eastwooda, a reklamówka jest doskonale zrobiona. Ale to jest przykład polityki w stylu chicagowskim gdzie pieniędzmi podatnika płaci się za ogłoszenia wielkich korporacji” – mówił w Fox News. „Polityka chicagowska” to nawiązanie do miejsca pochodzenia Obamy. Clint Eastwood odcina się jednak od oskarżeń i podkreśla, że jego poglądy są dalekie od Obamy. „Moich poglądów politycznych zdecydowanie nie powinno się łączyć z poglądami prezydenta Obamy” – mówi w „The O’Reilly Factor” i dodaje, że reklamówka mówi o powstawaniu nowych miejsc pracy i duchu Ameryki. „Nie popieram w tej chwili żadnej partii więc proszę nie łączyć tej reklamówki z polityką” – dodał gwiazdor w Fox News. Jednak te słowa nie uspokajają konserwatystów w USA, którzy uważają, że Eastwood zdradził swoje przekonania. Aktor był zawsze kojarzony z Republikanami, a czasie kadencji Ronalda Reagana wręcz wznosił peany na cześć prezydenta. Jednak w ostatnich latach faktycznie odcinał się on trochę od republikanów i krytykował politykę neokonserwatystów. Czy przeszedł na stronę Obamy? Zobacz reklamę.


Łukasz Adamski