Clint Eastwood niespodziewanie wystąpił jako jeden z mówców podczas konwencji krajowej Partii Republikańskiej na Florydzie. „Brudny Harry” wygłosił mowę, w której przypomniał po jakiej stronie sceny politycznej zawsze się wypowiadał. Clint Eastwood poparł w wyborach prezydenckich Mitta Romneya, który we wtorek, w Tampa na Florydzie, uzyskał formalną nominację Partii Republikańskiej do ubiegania się on najwyższy urząd w państwie.


Wybitny reżyser wygłaszał swoje przemówienie, co chwila odwracając się w stronę stojącego obok niego pustego krzesła, które miało utożsamiać Baracka Obamę. „A wiec panie prezydencie, co z pańskimi obietnicami?” – pytał Eastwood. I odpowiadał: "Kiedy ktoś nie wykonuje swojej roboty, to po prostu trzeba pozwolić mu odejść". „Nadszedł czas, by prezydentem został ten "kosmiczny biznesmen", a prawnikowi powinniśmy już powiedzieć "Do widzenia" – stwierdził Eastwood. Następnie znany ekranowy twardziej wypalił, niczym jego bohater z Magnum 44: "Zamknij się!", wywołując śmiech wśród zgromadzonych na sali osób. Eastwood zaznaczył wyraźnie, że choć Hollywood jest w większości lewicowe, to jednak nie brakuje w nim ludzi popierających Republikanów. „Uwierzcie mi, oni też tam są” zadeklarował.


Republikanie byli zachwyceni przemową Eastwooda. Po wystąpieniu w Internecie zawrzało. Na Twiterrze uytkownicy wklejali zdjęcia pustych krzeseł oznaczając je Tagiem "eastwooding". Lewica już nazywa wystąpienie Eastwooda żałosnym spektaklem. Amerykański krytyk filmowy Roger Ebert napisał nawet, ze Clint stał się żałosny.  "Clint to mój bohater, ale stał się żałosny. Nie powinien był tego robić, to nie było warte jego osoby". „Nie wiem, co tam się stało. Eastwood udawał, że rozmawia z prezydentem Barackiem Obamą, a potem rzuca przekleństwa pod jego adresem. To najdziwniejsza rzecz, jaką widziałam” – mówiła Rachel Maddow, dziennikarka MSNBC.


Eastwood jest jednym z niewielu konserwatystów w Hollywood, który nie boi się przyznać do swoich sympatii. Jego konserwatyzm dotyczy raczej sfer gospodarczych ( u nas to się zwie liberalizmem). Natomiast w kwestiach obyczajowych jest centrystą. Clint Eastwood był w latach 80-tych burmistrzem miasteczka Carmel w Kalifornii. John McCain proponował mu nawet wice-prezydenturę w ostatnich wyborach. Eastwood odcinał się do niedawna od oficjalnych przemowień politycznych. W niedawnym wywiadzie dla FOX News, że od 1952 roku głosuje na Republikanów, bo bliska mu jest wizja ograniczonego rządu i wolność obywatelska. Teraz okazuje się, że „Brudny Harry” postanowił wziąć sprawy w swoje ręce…

 

Vince/Fox News/Onet.pl