Obecna procedura korekty zmiany płci jest bardzo długa i może być uznana za trudną do zaakceptowania. Transseksualista musi bowiem pozwać własnych rodziców za wpisanie do dokumentów nieprawidłowej płci. A to jest, co nietrudno przyznać, często trudne. I dlatego ministerstwo sprawiedliwości i środowisko Anny Grodzkiej rozmawia na temat tego, jak zmienić obecnie obowiązujące zapisy. Projekty zmian przepisów przygotował zarówno rząd, jak i Grodzka. A teraz trwają rozmowy nad wypracowaniem wspólnych ustaleń.
– Jestem otwarty na dialog, bo obecna procedura korekty płci jest niegodna człowieka. Trzeba doprowadzić do jej zmiany, by pomóc osobom dotkniętym transseksualizmem – mówi „Rz" Michał Królikowski. Oficjalnie strony spotkały się kilka razy. W listopadzie Królikowski zaprosił do resortu organizacje pozarządowe, w tym fundację Trans-Fuzja, której do 2011 r. szefowała Grodzka. – Udało się przekonać rząd do kilku naszych postulatów – relacjonuje prezeska fundacji Lalka Podobińska.
Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że obie strony są zgodne, by płeć ustalała specjalna komisja, której zadaniem będzie potwierdzenie wcześniejszej diagnozy lekarza. Po jej decyzji będzie można przeprowadzić chirurgiczną zmianę płci.
TPT/Rp.pl
