Tegoroczna zima w Polsce w porównaniu z tą z 1940 roku to tropik. Jak informuje serwis pogodowy na portalu wp.pl "Zima przełomu lat 1939 i 1940 była smutna nie tylko ze względu na okupację niemiecką, ale także z powodu nieludzkich chłodów. Styczeń i luty przyniosły odstępstwa temperatur od normy wieloletniej o 9-10 stopni, co oznaczało, że w większości kraju przez prawie wszystkie dni tego okresu mróz był całodobowo "dwucyfrowy". Kulminacją chłodu tamtego okresu był przełom I i II dekady 1940 roku. Wtedy to "kiedy masy syberyjskiego powietrza dotarły do Polski w najchłodniejszej formie, jaką można sobie wyobrazić. Głęboki wyż znalazł swoje centrum na Ukrainie, a ciśnienie przekroczyło 1050 hPa. Było zatem słonecznie, ale niewyobrażalnie zimno". W Siedlcach w roku 1940 roku nastąpił rekord pod względem ujemnej temperatury w Polsce. 11 stycznia odnotowano tam minus 41 stopni.
Dziś w Polsce mamy dodatkowe temperatury. " To skutek ocieplania się klimatu, a przede wszystkim Arktyki" - twierdzi geograf i glacjolog Jacek Jania z Uniwersytetu Śląskiego. Więc chyba w tym roku nie pobijemy rekordu odnośnie ujemnej temperatury z 1940 roku.
Co ciekawe, nasz rekord minus 41 stopni w porównaniu ze światowymi rekordami wypada słabo. Pierwsze miejsce zajmuje Antarktyda, gdzie w grudniu 2013 zanotowano minus 94,7 stopnia. Na zamieszkałych terenach rekord należy do syberyjskiej wsi Ojmiakon. Tam w 1926 roku termometry wskazały na minus 71 stopni.
ToR/SM
Źródło: IAR/pogoda.wp.pl
