Dziś szczególnym miejscem dla gdyńskich pielgrzymów stał się grób Anny Przybylskiej. Od rana wiele osób układało kwiaty, paliło znicze i modliło się. Aktorka przed swoją śmiercią pogodziła się z Bogiem i rozpoczęła piękną drogę do wzmocnienia swojej wiary. Umarła trzymając w swoich rękach różaniec.

Jak informuje „Super Express”, cała mogiła aktorki jest zastawiona zniczami i wieńcami. "Naprzeciw bramy, na niewielkim wzniesieniu stoi grób, który wciąż tonie w białych kwiatach. Anna Przybylska została pochowana w grobie swojego ojca, Bogdana Przybylskiego. Położony jest on w drugiej alei od bramy przy ulicy Arciszewskiej".

W "Fakcie" o Ani Przybylskiej mowił jej kapłan ks. Bernard Zieliński: "Starała się sama z panem Bogiem spotykać, ale kiedy było jej ciężko, najczęściej przed ważnymi wizytami w szpitalu, operacjami w Szwajcarii czy w Ameryce, przyjeżdżała do mnie. O nic nie prosiła, tylko o modlitwę. Mówiliśmy o Janie Pawle II, że tyle cudów uczynił i że trzeba mieć ufność. Mówiłem, że w moim życiu też zdarzały się sytuacje, w których ludzie przygotowani na odejście do dnia dzisiejszego żyją. To może zadecydowało, że spokojnie reagowała na chorobę… Ona bardzo żyła nadzieją… Jej rodzina też ufała, liczyła, że ktoś w jej imieniu może uczynić cud, bo przecież takie zdarzenia bywają. Mówiła, że jest przygotowana na zakończenie życia, ale dodawała, że jej szkoda dzieci. Pocieszała się jednak tym, że ma męża, który będzie się o nie troszczył".

Piękny gest Polaków!

mod/Fakt/SE