Dyskusję wywołała emisja filmu "Decydując się na śmierć" w programie BBC. Szokujący dokument obrazował śmierć 71-letniego Petera Smedley'a, milionera chorego na stwardnienie zanikowe boczne, który wypił truciznę i zmarł przed kamerą. Finansowana ze środków publicznych stacja, jako producent filmu, znalazła się w ogniu krytyki.


Prof. Malcolm Johnson, socjolog z Centre for Death and Society Uniwersytetu w Bath, w rozmowie z dziennikarką „Rzeczpospolitej” Aleksandrą Rybińską, mówił:

Film odzwierciedla opinię większości Brytyjczyków na ten temat. Jak pokazują najnowsze sondaże, dwie trzecie z nich uważa, że bliscy osoby śmiertelnie chorej, której pomogli umrzeć, nie powinni być karani. To stanowi wyraźny wzrost w stosunku do podobnych badań przeprowadzanych jeszcze kilka lat temu. Ludzie są coraz bardziej skłonni do zaakceptowania śmierci na życzenie i coraz więcej z nich popiera jej legalizację. Oczywiście z wyjątkiem Kościoła i organizacji opieki paliatywnej, które mówią o świętości życia. Sam jestem chrześcijaninem, ale odkąd prowadzę badania na temat starzenia się i śmierci, uważam, że w cierpieniu, w powolnej wegetacji nie ma nic uszlachetniającego. Ludzie, gdy nie są w stanie znieść cierpienia, zawsze znajdują sposób, by umrzeć. Przy pomocy lekarzy czy krewnych.”


Na pytanie czy śmierć na życzenie zostanie ostatecznie zalegalizowana? Johnson odpowiedział:

Zmierzamy w tym kierunku. Kiedyś będzie to usługa jak każda inna. Oczywiście rodzi to pewne ryzyko nadużyć. Ale dochodzi do nich także w hospicjach i domach opieki. Potrzebny będzie system kontroli.


Autorem filmu "Decydując się na śmierć" jest Terry Pratchett od lat walczący o legalizację wspomaganego samobójstwa. Ten Kawaler Orderu Imperium Brytyjskiego, otrzymał też tytuł szlachecki Sir za wielką popularność, którą zdobył jako pisarz fantasy. Pratchett jest ateistą, sygnował swoim nazwiskiem m.in. list otwarty sprzeciwiający się nadawaniu państwowej oprawy wizycie papieża Benedykta XVI w Wielkiej Brytanii; stworzył wielotomowy cykl ”Świat Dysku” wydawany również w Polsce, bardzo lubiany wśród młodzieży.


W kontekście tego wydarzenia przypomina się inny film - „Zielona pożywka” (Soylent Green, USA 1973, reż. Richard Fleischer) – będący jako żywo ostrzeżeniem przed przemysłem smierci. Scenariusz na podstawie powieści Harry Harrisona „Przestrzeni! Przestrzeni!” („Make room! Make room!”) opowiadał o czasach nam już nieodległych, bo o roku 2022. W czterdziestomilionowym Nowym Jorku panuje głód wywołany m.in. efektem cieplarnianym. Ceny żywności osiągają horrendalne ceny (np. słoik truskawek za 150 dolarów), drastycznie brakuje pokarmów zawierających białko. Rozwiązaniem problemu ma być nowy produkt wprowadzony na rynek spożywczy - zielona pożywka - stworzona przez firmę Soylent.


Policjant Thorn prowadzi dochodzenie w sprawie zabójstwa szefa Soylentu. Śledztwo zaczyna podążać niespodzianymi ścieżkami, by doprowadzić do odkrycia przerażającej i szokującej prawdy o produkcji syntetycznej żywności. Podążając za ciałem przyjaciela, który poddał się eutanazji, trafia do przetwórni, która przerabia ciała zmarłych na "zieloną pożywkę".


To wizja świata wypełnionego oszalałą z głodu ludzką masą, przerażoną niepewnością chwili; świata, który oferującego „komfort” tylko dla tych, którzy decydują się na dobrowolne samobójstwo...


Czy zjedzą nas nasze dzieci?


Paweł Krzemiński/Rzeczpospolita