Na razie nie wiadomo, jak przebiegać będzie upublicznienie zapisów rozmów, a także czy i kiedy zostaną one ujawnione na stronie internetowej polskiej komisji. Jerzy Miller, przewodniczący komisji badającej katastrofę smoleńską, zapowiadał po opublikowaniu raportu MAK, że Polska upubliczni rozmowy kontrolerów z wieży na lotnisku w Smoleńsku i przedstawi swoją animację lotu Tu-154M. Ma to być odpowiedź na stwierdzenie MAK, że jedną z głównych przyczyn katastrofy była presja, pod którą znalazła się polska załoga.

Szef MSWiA informował, że nagrania nie pochodzą od strony rosyjskiej, mimo że Polska o nie wielokrotnie występowała, zostały jednak uzyskane legalnie. Dodał, że zapis, który zostanie upubliczniony, to efekt pracy polskich ekspertów, zawierający rozmowy prowadzone na terenie lotniska.

- Chcemy opublikować ten zapis, by nie było potrzebne dawanie wiary słowom ministra, tylko by każdy sam mógł posłuchać i wyciągnąć wnioski - mówił minister. - My nie mówimy, że gdyby nie te rozmowy, to nie byłoby katastrofy. My tylko mówimy, że słuszna uwaga pani Anodiny pod adresem polskim, iż kabina pilotów powinna być podczas lądowania zamknięta dla osób trzecich, odnosi się również do kontrolerów lotu. Kontroler też powinien prowadzić swoją pracę bez ingerencji trzecich osób - dodał.

"Wprost" na swojej stronie ujawnił już domniemane fragmenty rozmów kontrolerów. Według gazety wynika z nich, że na wieży panowała nerwowa atmosfera, rosyjscy oficerowie byli przeciwni lądowaniu polskiego samolotu, a do zmiany zdania miały ich nakłonić konsultacje z przełożonymi w Moskwie.

O zdenerwowaniu kontrolerów ma świadczyć m.in. fakt, że w cytowanych przez "Wprost" wypowiedziach jest sporo przekleństw. Po wylocie Tu-154 M kierownik lotów Paweł Plusnin miał powiedzieć m.in.: "Gdzie tu, do ch..., się Polacy pchają". Z kolei płk z jednostki w Twerze Nikołaj Krasnokutski miał powiedzieć do Plusnina "Trzeba Polakom powiedzieć: jaki dla nich, k..., wylot".

żar/Stooq.com

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »