Dr Magnati pisze wręcz o „nowym trendzie w seksie”, który rozwinął się w Stanach Zjednoczonych. Chodzi o to, że młodzi ludzie coraz częściej odkładają decyzję o rozpoczęciu współżycia seksualnego na później. Powołuje się także na opinię osoby, która mówi, że „kultywowanie dziewictwa jako pewnego rodzaju faktu publicznego jest także sposobem na wyrażanie samego siebie”.
Magnati pisze nawet o dziewictwie jako o rodzaju czegoś popularnego, modnego, czegoś, co warto mieć, podobnie jak markowe ciuchy czy okulary. Czy to jednak oddaje dobrze sens odkładania decyzji o rozpoczęciu współżycia na poźniej?
Publicystka „The Telegraph” dodaje, że dla niektórych ta informacja może być dużym szokiem. Na pewno dla tych, którzy są przekonani o wpływie seksualizacji przestrzeni publicznej na dzieciaki. Jednak nie dla tych, którzy przyglądają się tej tendencji.
Z raportu amerykańskiego Centrum Kontroli Chorób wynika, że mniej nastolatków rozpoczyna współżycie seksualnego niż miało to miejsce w roku 1980. Pondato ci, którzy decydują się na seks, są starsi – dotyczy to zarówno USA, jak i Wielkiej Brytanii. Co jest powodem tej tendencji? Jedni uważają to za efekt promowania abstytencji i wpisującej się w ten nurt edukacji w Stanach, jeszcze inni, że to skutek specyficznej kultury.
Publicystka przekonuje, że jest jeszcze zbyt wcześnie, by ferować daleko idące sądy i potrzeba jeszcze wieu badań. Dodaje, że czekanie z decyzją o współżyciu do osiągnięcia magicznych 20 lat niekoniecznie gwarantuje lepsze relacje czy zdrowsze podejście do własnego ciała. Nie daje gwarancji, że nikomu nie stanie się krzywda. Magnati dodaje jednak, że to niesamowite, że młodzi ludzie coraz częściej potrafią rozsądnie zaplanować swój pierwszy raz, podjąć decyzję wcześniej, niż na chwilę „przed”. Jej zdaniem, moblizowanie nastolatków do takiego podejścia powinno być głównym celem rozsądnej edukacji seksualnej.
eMBe/Telegraph.co.uk
