- Od tragedii smoleńskiej upływają kolejne tygodnie i miesiące a wiedza na temat przyczyn katastrofy niestety jest wciąż niewystarczająca. Z każdą kolejną informacją poszerza się pole niedomówień i wątpliwości – twierdzi Karolina Błaszczyk z „Ruchu 10 Kwietnia”. Ta społeczna inicjatywa zbierała podpisy pod apelem, którego autorem jest prof. Jacek Trznadel.

„Ruch 10 Kwietnia” rozpoczął zbiórkę 9 maja, podczas manifestacji pod Pałacem Prezydenckim, w której wzięły udział 4 tysiące osób. Apel podpisany przez 51 tysięcy osób zostanie przekazany w czwartek premierowi Donaldowi Tuskowi.

Tymczasem polski ekspert akredytowany przy rosyjskiej komisji (MAK) badającej katastrofę pod Smoleńskiem jednoznacznie obwinia o wypadek załogę prezydenckiego tupolewa.

Edmund Klich słyszał nagrania z czarnych skrzynek i otrzymał stenogramy zapisów rozmów z kokpitu.

– Piloci zlekceważyli wszystkie ostrzeżenia wysyłane przez automatykę samolotu i podjęli nadmierne ryzyko. Dlaczego? Tak są wyszkoleni – ocenia Klich. Używa mocnych słów, choć badanie przyczyn wypadku trwa. – Mam siwe włosy, podejmuję ryzyko i biorę je na siebie. Uważam, że społeczeństwo powinno być informowane – wyjaśnia „Rz”.

Z kolei szef MSZ Radosław Sikorski powołując się na słowa Klicha sugeruje, że za wypadek jest współodpowiedzialny ś.p. prezydent Lech Kaczyński. - Edmund Klich użył celnego porównania. Gdy robimy coś przy komputerze i ktoś za nami stoi, to jest to forma presji. Byłem na pokładzie samolotu lecącego do Tbilisi i pamiętam tę atmosferę - skomentował na antenie radia TOK FM obecność gen. Błasika w kabinie TU-154M szef MSZ, Radoslaw Sikorski.

Generała Błasika nie było jednak na pokładzie rządowego TU podczas lotu do zagrożonego przez rosyjskie wojska Tbilisi w sierpniu 2008 roku. Wtedy na lotnisku w Sewastopolu doszło do spięcia, czy rządowy samolot, w którym oprócz Sikorskiego lecieli prezydenci Polski, krajów bałtyckich i Ukrainy, ma wylądować w stolicy Gruzji i Azerbejdżanie. W końcu podjęto wbrew prezydentowi RP decyzję o locie do Azerbejdżanu (mimo że w Tbilisi wylądował prezydent Francji Nicolas Sarkozy).

Incydent ten przywoływały po katastrofie w Smoleńsku media wspierające obóz PO sugerując, że na pilotów naciskał prezydent Lech Kaczyński w powietrzu i miało to być poszlaką wskazującą, że odpowiada za tragedię z 10 kwietnia 2010.

sks/MaH/onet.pl/wp.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »