Mariusz Dzierżawski, Fundacja PRO, komentuje zaskarżenie do sądu amerykańskiego portalu LifeSiteNews.com przez Kanadyjczyka ks. Richarda Gravela za to, że nazwał go „zwolennikiem aborcji”, zamiast „zwolennikiem wyboru”:

Wybór kojarzy się dobrze, dlatego zwolennicy legalności aborcji nazywają siebie zwolennikami wyboru. A to sprowadza się do możliwości bezkarnego zabijania innych ludzi. To znaczy tyle, co bycie zwolennikiem aborcji. Jeśli ktoś mówi, że sam jest jej przeciwnikiem, ale nie chce jej zakazywać w przypadku innych, to i tak prowadzi to do wykonywania aborcji na masową skalę. To nieunikniona konsekwencja. Ci ludzie kłamią, być może chodzi im o to, by okłamywać samych siebie.

Wydaje mi się dziwne, że ktoś, kto od lat wzywa do zabijania bliźnich, jest nadal księdzem Kościoła katolickiego. Dziwię się, że taki człowiek może sprawować funkcje kapłańskie. To, że twierdzi, iż żaden biskup nie powstrzyma go od przyjmowania Komunii św., to sprawa jego sumienia. Ale to, że wciąż ma uprawnienia, by sprawować sakramenty, to jest jakieś nieporozumienie.

To ma bardzo destrukcyjny wpływ na wiernych. Ludzie słabiej poinformowani mogą sobie wyobrażać, że jeśli księża mogą otwarcie być zwolennikami aborcji, to cały Kościół jest za aborcją.

not. sks

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »