Pleskot stwierdził, że to właśnie dziennikarze byli najbardziej zinfiltrowaną grupą społeczną. „Wiele teczek, zwłaszcza z lat 80., zginęło. Mówi się, że nie ma dokumentów działaczy „Solidarności” ale zupełny dramat dotyczy środowiska aktorskiego, naukowego i właśnie dziennikarskiego” – mówi historyk.  „Wielu z tych ludzi to ciągle czynni dziennikarze. Jeśli się pojawia jakiś ślad, to tylko strzęp dokumentów, bez teczki pracy” – dodaje Pleskot.

Niestety, historycy ze względu na stan zachowania dokumentów lub ich zaginięcie nie są w stanie jednoznacznie stwierdzić, czy dana osoba rzeczywiście współpracowała z SB. „To nie są przypadki, to reguła. My, historycy, widzimy po tych notatkach, że ktoś musiał być agentem SB, ale nie możemy o tym mówić, bo nie ma dowodów” – wyjaśnia historyk IPN.

Pleskot tłumaczy także, dlaczego zniszczono teczki dziennikarzy. „Odpowiem w stylu Lesława Maleszki: to bardzo dobre pytanie. (…) Zawsze mogą się znaleźć jakieś dokumenty w innych sprawach. Pojawiają się pogłoski a to, że jakiś naczelny tygodnika współpracował, a to, że ktoś był TW „Stokrotką”, ale nie wiemy nawet, czy nie są to plotki wypuszczane celowo, by kogoś skompromitować” – powiedział.

bjad/rzeczpospolita