„W Prawie i Sprawiedliwości jest tyle prawa i sprawiedliwości, ile prawdy w Prawdzie. Przemoc to PiS, słowny bandytyzm to PiS, chaos to PiS, nieustanna awantura to PiS, węszenie spisków i wrogów wszędzie to PiS, codzienne, uparte szkodzenie Polsce i Polakom to PiS. Kto chce się od PiS-u różnić, musi się tego wszystkiego wyrzec, przemocy w pierwszym rzędzie. Taksówkarz z Częstochowy zrobił tak wielką przysługę PiS-owi, że mnie, prostolinijnego, nachodzi pytanie: której to partii on rzeczywiście nienawidził…” – pyta, w utrzymanym w „poetyce miłości” i wcale nie wzywającym do nienawiści, wpisie na swoim blogu Jacek Pałasiński.
A Wojciech Maziarski zapewnia, że jego strona nigdy nie stosuje wobec prawicy języka przemocy, a tylko kpinę. „Ten rodzaj dyskursu raczej nie wyzwala fanatycznej nienawiści i nie mobilizuje zwolenników do fizycznej przemocy. Kpina to broń ludzi pewnych siebie i mających poczucie siły. Patrzących na rywali z wyższością i nawet lekceważeniem. Z ironią. To nie jest zabójcza mieszanka emocji. Tu nie lęgnie się mord, lecz śmiech i szyderstwo” – oznajmia.
Ciekawe, czy język Pałasińskiego to dla niego śmiech, szyderstwo czy ironia? Tego niestety nie wiemy. Wiemy za to, gdzie lęgnie się mord. „Mord lęgnie się tam, gdzie fanatyzmowi towarzyszy poczucie słabości i osamotnienia we wrogim otoczeniu. Mord to broń szalonych desperatów mających wrażenie, że żyją w oblężonej twierdzy. A przy tym reprezentują samo dobro. Taki obraz świata trudno spotkać w w mediach, które politycy i zwolennicy PiS nazywają wdzięcznie „przemysłem nienawiści i pogardy” oraz „potężnym zwartym frontem medialnym”. Takiego obrazu świata warto szukać zupełnie gdzie indziej. Dlatego jeśli w ogóle miałbym się doszukiwać w mediach jakiejś pośredniej i mimowolnej politycznej inspiracji dla czynu wariata, to skierowałbym wzrok nie na „Szkło kontaktowe” w TVN24 czy „Gazetę Wyborczą”, lecz raczej na „Rozmowy niedokończone” w Radiu Maryja i „Gazetę Polską” – przekonuje Maziarski i wzywa do czekania na wyniki śledztwa.
Mimo to trudno nie zadać pytania, czy Maziarski rzeczywiście jest przekonany, że myśl o zabiciu polityka PiS poddało taksówkarzowi Radio Maryja czy może „Gazeta Polska”? Czy on naprawdę jest w stanie uwierzyć w taką brednię, czy tylko tak pisze, żeby pisać?
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

