Ewa Stankiewicz opublikowała na swoim koncie na Twitterze szokujące nagranie, na którym jeden z dziennikarzy "Gazety Wyborczej" już cztery godziny po katastrofie smoleńskiej wydaje wyrok - wina pilotów!

Komisje? Naukowcy? Badania? Śledztwo? Gdzie tam! Dziennikarze Michnika wiedzieli już cztery godziny po katastrofie prezydenckiego Tupolewa, że winę ponoszą piloci! No bo jakże to inaczej, kto inny mógłby ponosić winę? 

Takim wybitnym "ekspertem" od katastrof lotniczych okazał się ówczesny dziennikarz gazety Roman Imielski, który już cztery godziny po katastrofie TU-154M mówił o jej przyczynach. Dobrze, że jeszcze nie przed katastrofą...

"Roman Imielski GW 4 godz! po śmierci POL PREZYDENTA w Rosji dystrybuuje rosyjską propagandę ubezpieczającą zbrodnię" - tak zamieszczoną wypowiedź Imielskiego podsumowała Stankiewicz na swoim twitterowym koncie. 

W swojej wypowiedzi Imielski wspominał, że "wiemy już więcej, niż rano" i że "wszystko wskazuje na to, że przyczyną był błąd pilota". Skąd takie rewelacje wytrzasnął dziennikarz zaledwie kilka godzin po wypadku? To już na zawsze pozostanie nieodgadnięta zagadką.

Obecnie Imielski, jak dodaje Stankiewicz, jest blogerem niemieckiego dziennika Die Zeit. 

emde/wpolityce.pl