- Ta wielka flaga na stadionie "To jest Rosja" była dla mnie czystą prowokacją - przyznał w rozmowie z Joanną Berendt Rob Hughes, dziennikarz "New York Times" i "International Herald Tribune".



Mający polskie korzenie dziennikarz (jego matka jest Polką) relacjonował EURO 2012 m. in. dla "New York Times". - Ten turniej, jak żaden inny z tych, które widziałem, to dla gospodarza drzwi do przyszłości. Liczba inwestycji, które w związku z Euro poczyniła Polska, jest niewiarygodna!



Rob Hughes, który jest dziennikarzem sportowym od 40 lat, odbył wiele rozmów z Polakami. - Najciekawszymi rozmówcami okazali się nie Polacy-kibice, ale Polacy, którzy w tych mistrzostwach widzą pretekst do popchnięcia Polski naprzód - powiedział w rozmowie z Joanna Berendt z gazeta.pl. - To naprawdę niezwykłe, jaki entuzjazm - wcale nie sportowy - i głód zmian towarzyszy Euro w tym kraju! Wszyscy powtarzają to samo: "Musimy budować dalej. Nie dojedziemy nigdzie pociągiem, jeżeli tory zbudowano tylko do połowy drogi".



Angielskiego dziennikarza zaskoczyło w Polsce i Polakach wiele rzeczy. Co najbardziej? - Ten rodzaj brutalnej szczerości w Polakach, który tak dobrze znam z młodości. Moja matka też nie uznawała półprawd. Zapytałem jednego z moich rozmówców o rok 1945, kiedy Polska została wyzwolona spod hitlerowskiej okupacji. A on od razu mnie poprawił: "Niezupełnie wyzwolona, bo trafiliśmy pod inną okupację". I tego samego doświadczyłem w innych rozmowach.



- Jesteście doskonałymi gospodarzami. Ani razu nie udało mi się przekonać Polaka, aby zrobił tylko to, o co go proszę. Pewną starszą parę w Gdańsku zapytałem o krótszą drogę do mojego hotelu. Zaproponowali, że mnie do niego zaprowadzą. Powiedziałem, że potrzebuję tylko, by wskazali mi drogę, ale oni przez 10 minut przekonywali mnie, że lepiej będzie, jak mnie odprowadzą. Moi znajomi uważają, że Polacy starają się być gościnni tylko z powodu Euro 2012. Ale ja w to nie wierzę. Nic nie jest w stanie z całego narodu z dnia na dzień uczynić przyjaznych, uczynnych ludzi. To musi po prostu w was tkwić.



Hughes odniósł się do słynnego już programu BBC "Stadiony nienawiści", w których zaprezentowano Polskę i Ukrainę niemal jako kolebkę rasizmu. - Oglądałem program BBC o rasizmie w Polsce, ale osobiście tylko raz spotkałem się z przejawami jakiejkolwiek agresji ze strony polskich kibiców. Oczywiście w dzień meczu Polska - Rosja. Szczerze mówiąc, według mnie reakcja Polaków była zrozumiała. Byłem z Rosjanami na moście podczas ich przemarszu. Zapytałem jednego z ich przywódców: "Dlaczego w ogóle organizujecie ten marsz?". Odpowiedział mi, żebym nie nazywał tego "marszem", bo brzmi to militarystycznie. Ja mu na to: "Ponad 5 tys. Rosjan przechodzących w dzień swojego święta narodowego słynnym polskim mostem to jest marsz. I nie macie prawa go urządzać w kraju, który dawniej okupowaliście".



- To był jedyny raz, kiedy zetknąłem się tu z jakąkolwiek agresją. A i tak mam świadomość, że była ona sprowokowana i mogło być dużo gorzej. Ta wielka flaga na stadionie "To jest Rosja" była dla mnie czystą prowokacją.

 

JW/WP.PL