Na blogu Antypress odnajdujemy domniemany e-mail dziennikarzy "Dziennika": "Nawet nie wiesz, jakie jest ciśnienie, żeby zaistnieć w internecie. Wszystko podporządkowali sieci, papierówka jest na drugim planie, i tak ją opchną. Mamy łowić newsy z innych portali, prowokować reakcje. Ty piszesz o jakości, a my nie mamy czasu na jakość. Wklepujemy co się da. Wklejka-przeklejka, słowo od siebie i do sieci."

I dalej: "Zgadzam się z tobą w kwestii klikalności. Tu dokładnie o to chodzi. Im więcej klikających, tym lepiej mnie oceniają. Jestem wywoływaczem kliknięć, nie dziennikarzem. (…) Ta robota traci swój sens. Nie mam kontaktu z realem, dla mnie realem jest sieć. Wierzę we wszystko co przeklejam. (…) Sprawa kataryny jest sztuczna, źle to rozegraliśmy. Mamy kliknięcia, ale straciliśmy twarz. Czytałeś Stremecką? Karnowskiego? Ludzie po kątach pukają się w czoło, niepotrzebna zadyma. Sieć nas znienawidziła. A to nie koniec."

Od jakiegoś czasu można czytać prognozy zniknięcia "Dziennika" w wydaniu papierowym. Afera z Kataryną miała więc służyć przede wszystkim przyciągnięciu blogosfery, komentatorów na forach na internetowe wydanie dziennik.pl. Tymczasem - jak zrozumieli sami dziennikarze - wyszła z tego wojna.

 

JaLu/Antypress.blog.onet.pl

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »