Europejskie media wciąż koncentrują się na kondomach. „Dziennik" zaś, w komentarzu do papieskiej pielgrzymki, postanowił pogłębić analizę jej duchowego wymiaru i zainteresował się żółwiem Benedykta XVI.
Takiego pasażera w papieskim samolocie jeszcze nie było - czytamy w „Dzienniku". Benedykt XVI zabrał na pokład żółwia, którego dostał w prezencie od Kameruńczyków. Prezent od pigmejskiego plemienia Baka budzi szczególne zainteresowanie gazety: „Pigmeje na co dzień zamieszkujący lasy deszczowe w Kamerunie przynieśli sympatycznego zwierzaka na spotkanie z Benedyktem XVI. Papież przyjął żółwia i zabrał go ze sobą na pielgrzymkę po Afryce." - czytamy.
„Dziennik" relacjonuje też losy żółwia w papieskim samolocie: „Załoga samolotu Alitalia, którym podróżuje Benedykt XVI, nie mogła wyjść ze zdumienia, gdy na pokład pierwszej klasy wniesiono wiklinową klatkę z żółwiem w środku. Ale ponieważ to papieski żółw, nie mogli protestować.Zwierzak poleciał z Benedyktem XVI do Angoli."
Na zakończenie „Dziennik" troszczy się o przyszłość żółwia: „Niewykluczone jednak, że będzie towarzyszył głowie Kościoła aż do końca pielgrzymki i zamieszka w watykańskich ogrodach. Papież jeszcze nie zdecydował, czy przygarnie żółwia." Po medialnej redukcji papieskiej pielgrzymki do jednego tematu, oczekiwaliśmy wzbogacenia analiz jej duchowego znaczenia. Ale temat papieskiego żółwia, przerósł nawet nasze najśmielsze oczekiwania.
JaLu/Dz
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

