Marta Brzezińska: Pojawił się pomysł, aby 1 sierpnia ustanowić Dniem Powstańca Polskiego, abyśmy tego dnia czcili nie tylko Powstanie Warszawskie, ale pamiętali o pozostałych zrywach. To dobry pomysł?
Prof. Antoni Dudek: Myślę, że to nie jest niezły pomysł, choć mało realny do przeprowadzenia, m.in. z powodu obaw, że takie święto 1 sierpnia mogłoby przyćmić rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Mnie się jednak wydaje, że jest w tym sens. Mieliśmy dużą ilość powstań w naszych dziejach, w większości dramatycznych. Tym, które skupia najwięcej uwagi, z racji tego, że było ostatnie i zarazem najbardziej krwawe, jest Powstanie Warszawskie – pewne ukoronowanie polskich powstań narodowych. W tym sensie można powiedzieć, że to najważniejsze powstanie. W związku z tym, przy okazji 1 sierpnia moglibyśmy przypominać także o innych powstaniach, które niejako pozostają w cieniu zrywu z 1944 roku.
1 sierpnia jednak nieodmiennie kojarzy się z Powstaniem Warszawskim. Dzień Powstańca Polskiego nie przyćmiłby kolejnych rocznic sierpniowego zrywu?
Obawy, że zapomnimy o Powstaniu Warszawskim jeśli tego dnia będziemy pamiętać o pozostałych zrywach są mało realne dlatego, że to wydarzenie na tle choćby powstań z XIX wieku jest ciągle świeże, wciąż żyje wiele ludzi, którzy w nim uczestniczyli. Obawiam się jednak, że pojawi się także taka obawa, w związku z czym propozycja nie będzie możliwa do zrealizowania.
Osobiście, ta propozycja bardzo mi się podoba, bo nie powinno być tak, że Powstanie Warszawskie dominuje nad pozostałymi. Powstania w XIX wieku, choć odległe, zasługują na pamięć, a o nich mówi się nieporównywalnie mniej. Jesteśmy krajem, który miał wyjątkowo dużo powstań w swojej historii, niestety w większości nieudanych, właściwie jedynie jedno było wygrane – Powstanie Wielkopolskie. Dlatego pomysł Dnia Powstańca Polskiego uważam za bardzo ciekawy, choć dostrzegam także różne obawy, jakie mogą się w związku z nim pojawić.
Sam pomysł Dnia Powstańca Polskiego jest interesujący, ale dlaczego akurat 1 sierpnia, w rocznicę wybuchu skądinąd przegranego Powstania? Może lepsza byłaby jakaś inna data?
Gdyby miało to być w jakimś innym dniu, w którym nie wybuchło żadne powstanie, to zaraz podniosłyby się głosy, że w Polsce mamy już za dużo różnych świąt i po co kolejne. Mnie nie przeszkadza fakt, że to święto miałoby wypadać 1 sierpnia. Przecież może to być dzień pamięci o Powstaniu Warszawskiem i zarazem o powstaniach w ogóle. Zawsze to święto będzie się obchodziło inaczej w Warszawie, a inaczej w innych częściach Polski. Udało się w ostatnich latach zainteresować Polaków poza Warszawą sierpniem' 44, ale dla nich będzie ono zawsze czymś innym, niż dla mieszkańców Warszawy, zwłaszcza mających swoje korzenie w stolicy. W innych miastach Polski nie obchodzi się tej rocznicy z tak wielką uwagą. A jeśli dołożymy do 1 sierpnia pamięć o naszych pozostałych powstaniach, np. styczniowym, listopadowym, wielkopolskim czy powstaniach śląskich, to okaże się, że ludzie w różnych częściach Polski będą mieli większe poczucie, że to także ich święto. Dlatego nie oddzielałbym tego, mnie się podoba takie łączenie rocznic, a powstania są szalenie ważne w naszej historii. Nie wiem co na to Powstańcy, pewnie niekoniecznie to im się spodoba.
Rozmawiała Marta Brzezińska

