Adam Nawałka oddelegował do gry najlepszą możliwą jedenastkę. W bramce gra Wojciech Szczęsny, formację defensywną tworzą Łukasz Piszczek, Kamil Glik, Michał Pazdan i Artur Jędrzejczyk. W środku pomocy występuje niezastąpiony Grzegorza Krychowiak i Krzysztof Mączyński, na lewym skrzydle asystuje im Bartosz Kapustka, a na prawym Kuba Błaszczykowski. W ataku, selekcjoner Adam Nawałka postawił na najskuteczniejszy duet eliminacji do francuskiej imprezy, czy Robert Lewandowski i Arkadiusz Milik. 

Pierwszy kwadrans w pełni należał do Polaków. To podopieczni Adama Nawałki dyktowali warunki, kontrolowali przebieg meczu. Bardzo dobrze na lewej stronie radził sobie Bartosz Kapustka popisując się szaloną szarża. W sukurs wspierał go Artur Jędrzejczyk. Irlandczycy sprowadzili swój fizyczny byt na stadionie w Nice tylko do gry defensywnej, głównie wybijania piłki w kierunku największej gwiazdy drużyny – Kyle'a Lafferty'ego. Pomimo zapewnień, selekcjonera reprezentacji Irlandii Północnej, Michaela O'Neilla, że jego piłkarze są w najlepszej dyspozycji, to w pierwszych minutach, na ich tle, biało-czerwoni wyglądali jak jeden z kandydatów do finalnego sukcesu.  

O dominacji podopiecznych Nawałki mówią statystyki. Po 25. minutach Polacy przez 66% czasu byli przy piłce. W tym samym okresie gry, Irlandczycy wymienili tylko 37 celnych podań.

W 31. minucie Polacy mieli dotychczas najlepszą sytuację do strzelenia bramki. Długie podanie ze środkowej strefy kapitalnie przyjął Łukasz Piszczek, jednocześnie mijając lewego obrońce Irlandii, następnie podał na 11 metr do Arka Milka. Niestety napastnik Ajaxu Amsterdam strzelił ponad bramką strzeżoną przez Michaela McGoverna. 

Ależ sytuacją Polaków. W 39. minucie, po krótko rozegranym rzucie rożnym, Kapustka kapitalnym strzałem sprzed pola karnego zmusił do największego wysiłku McGoverna. 

Pierwsza połowa zakończyła się remisem 0:0. Polacy grają poprawnie, kontrolują sytuacje, cierpliwe kreują akcję ofensywne. Groźne strzały oddali Milik oraz Kapustka. W pierwszych 45. minutach najsłabszy na murawie Stade de Nicea był sędzia, Rumun Ovidiu Hategan. Irlandyczcy nie oddali żadnego strzału na bramkę Wojtka Szczęsnego. Z kolei biało-czerwoni 10 razy próbowali zaskoczyć McGoverna, ale tylko dwukrotnie trafili w światło bramki. 

Polacy rozpoczęli drugą część spotkania, tak jak skończyli pierwszą. Cierpliwie szukali rozwiązań w ataku ofensywnym i w końcu w 51. minucie przyniosło to rezultat bramkowy. Dalka piłka w kieruku Kuby Błaszczykowskiego, który zgrał futbolówkę przed pole karne, a tam świetnie odnalazł się Arek Milik, który płaskim strzałem strzelił pierwszą bramkę dla biało-czerwonych. Trzeba zaznaczyć, że w tej akcji tytaniczną pracę wykonał Robert Lewandowski, który swoją osobą zaangażował trzech Irlandzkich stoperów. Dzięki czemu Milik na 16 metrze mógł spokojnie przymierzyć. 

Do 65. minuty obraz meczu nie uległ zmianie. Polacy pewnie i spokojnie wymieniali piłkę, szukając okazji do strzelenia drugiej bramki. Irlandczycy z Północy za bardzo im w tym nie przeszkadzali, w przeciwieństwie do rumuśkiego arbitra, który podjął kolejne kontrowersyjne decyzje na niekorzyść Polaków. 

W 71. minucie Irlandczycy stworzyli sobie pierwszą grożną sytuacje. Po złym przerzucie Krychowiaka, Conor Washington ruszył z szaloną szarża, którą powstrzymał dopiero Wojciech Szczęsny popisując się kapitalną interwencją.

W 78. minucie Adam Nawałka dokonał pierwszych zmian. Krzysztofa Mączyńskiego zastąpił silny i rosły Tomasz Jodłowiec, a Kubę Błaszczykowskiego zastąpił, wracający po kontuzji, Kamil Grosicki. Grosik zaznaczył swoją obecność na murawie już po trzech minutach groźnie uderzając na bramkę McGoverna. 

W drugiej połowie Polacy udokumentowali swoją przewagę strzelając zwycięską bramkę. Jednocześnie do 80. minuty w pełni kontrolowali przebieg meczu. Dopiero w ostatnim fragmencie meczu, Irlandczycy ruszyli do ataku, które przeważnie kończyły się na niecelnych dośrodkowaniach w pole karne biało-czerwonych. Polacy odpowiedzieli kapitalną akcją Grzegorza Krychowiaka, który minął przeciwnika, ale jego potężny strzał o milimetry minął prawy słupek bramki strzeżonej przez McGoverna. Pomimo chaosu, który wdarł się w poczynania podopiecznych Adama Nawałki, Polacy obronili upragniony rezultat do końca spotkania, wygrywając pierwszy mecz na Mistrzostwach Europy!  

Za Telewizja Republika