Pełniący funkcję premiera Czech Jan Fischer miał powiedzieć w czasie nieoficjalnej kolacji w Paryżu, że prezydent Vaclav Klaus przekonuje "wiernych sobie" senatorów, by złożyli ponowną skargę na Traktat Lizboński do Trybunału Konstytucyjnego. Dzięki temu jego ratyfikacja odwlekłaby się o 3-6 miesięcy.
To z kolei mogłoby oznaczać ostateczny upadek tego dokumentu. Wybory w Wielkiej Brytanii, które muszą odbyć się najpóźniej na wiosnę przyszłego roku, wygra prawdopodobnie Partia Konserwatywna. Ta zaś obiecuje, że zorganizuje referendum dotyczące Traktatu, mimo iż Wielka Brytania zakończyła już procedurę ratyfikacyjną.
Gdyby tak się stało, to nawet pozytywna odpowiedź Irlandczyków na pytanie, czy chcą przyjąć Traktat, nie oznaczałaby jego ostatecznego przyjęcia.
Euroentuzjaści odpowiadają na to jak zwykle: - Konieczne będzie wyciągnięcie konsekwencji – powiedział po kolacji prezydent Francji Nicolas Sarkozy, odpowiadając na pytanie, w jaki sposób zamierza nakłonić Czechów do zaniechania szkodliwego dla Traktatu działania.
sks/Polska The Times
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

