Działacze mają nadzieję, że w zmaganiach prawnych uda im się wykorzystać tzw. lukę Blackmuna. Ma ona związek z zastrzeżeniem, jakie wniósł sędzia Sądu Najwyższego w 1973 roku w sprawie legalizującej w USA "przerywanie ciąży". Zauważył, że gdyby uznano, iż dziecko poczęte jest osobą, wtedy upadłyby argumenty za aborcją. W orzeczeniu sprzed 36 laty mówi się, że płód jest w pełni człowiekiem, ale dzieciom nienarodzonym odmawia się przyznania praw właściwych dla osoby ludzkiej.
W ubiegłym roku organizacja Personhood doprowadziła do tego, że mieszkańcy Kolorado głosowali nad zmianą statusu prawnego embrionów. Obecnie ruch skupia około 40 tysięcy lokalnych wolontariuszy działających w organizacjach pro-life na terenie 32 stanów.
W 2010 roku organizacja zamierza zainicjować ustawy antyaborcyjne we wszystkich 50 stanach. Jak zapewnia jeden z twórcow ruchu, Keith Mason, planuje ona także więcej mówić o problemie aborcji spotykając się ze zwykłymi Amerykanami. - Nasza organizacja daje nową nadzieję dla nienarodzonych - mówi Brenda Macmenamin z Personhood Florida.
MT/ekai.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

