"Zrezygnowałem z funkcji skarbnika KNP ponieważ większość zarządu nie chciała, abym uporządkował finanse partii:, ściąganie składek i wydawanie pieniędzy. W partii dzieje się źle nie tylko w tej dziedzinie. Próbowali to nagłośnić Panowie Tomasz Godlewski i Marcin Osadowski, ale władze partii nie przejawiają żadnej ochoty do naprawy. Za to energię swoją pożytkują na dezawuowanie mojej działalności jako skarbnika i nagonkę na wyżej wymienionych. (w sprawie pana Tomasza Godlewskiego zarząd okazał się zdumiewająco sprawny odbierając możliwość prowadzenia TV NP) Z tego powodu zwracam się do każdego członka KNP i przedstawiam stan faktyczny tzw. "afery finansowej" i totalnej niemocy organizacyjnej władz partii" - czytamy w liście otwartym do prezesa Kongresu Nowej Prawicy, opublikowanym na portalu Konserwatyzm.pl.


Działacz przypomina, że ustawa o partiach politycznych nakłada na KNP obowiązek prowadzenia ksiąg rachunkowych z czego wynika bezwzględny obowiązek ewidencjonowania każdej złotówki w przychodzie lub rozchodzie. "Część Waszych składek została zaewidencjonowana na koncie partii, ale część składek pobrali prominentni działacze i nigdy nie zostały one wpłacone ani na rachunek bankowy ani nie ma ich w kasie. Zostały one przeznaczone na niewiadome cele. Obawy o finanse partii i brak transparentności działań takich osób jak Mieczysław Burchert, Maciej Sierent, Stanisław Żółtek zmusiły mnie do rezygnacji z dalszego wypełniania obowiązków skarbnika" - pisze Bakun.

 

Zdaniem b. skarbnika Kongresu Nowej Prawicy kolejną nieprawidłowością było wypłacanie z konta, np. kartą bankomatową, niebagatelnych ilości gotówki, a także ich nierozliczanie. "Często nie było faktur dokumentujących wydatki. Księgi rachunkowe partii muszą być sprawdzane co roku, z mocy prawa, przez biegłego rewidenta, aby następnie przedłożyć sprawozdanie do PKW. Brak faktur uniemożliwia rzetelne rozliczenie i złożenie sprawozdania. KNP nie może działać jak prywatny folwark paru osób, którzy w nosie mają przestrzeganie obowiązującego w tym zakresie prawa. Dowodem na powyższe nieprawidłowości są wyciągi bankowe oraz raporty kasowe" - czytamy w oświadczeniu.

 

Bakun zarzuca Korwin-Mikkemu również "dziwne nominacje". Podaje przykład osoby, która przejęła funkcję skarbnika, nie będąc członkiem KNP. Zdaniem działacza cotygodniowe zebrania Zarządu KNP to marnowanie czasu i energii członków, ponieważ zarząd nie wyznacza żadnych zadań lokalnym działaczom ani nie rozlicza z zadań wytyczonych. "Jest to klasyczne bicie piany" - komentuje Bakun. "Przykładem jest chociażby rozpoczęta na przełomie kwietnia i maja 2012 zbiórka podpisów pod inicjatywy ustawodawcze o dobrowolności ubezpieczeń ZUS , o nie zadłużaniu budżetu państwa, i o nie finansowaniu partii politycznych z budżetu. Akcję szumnie ogłoszono, nieliczni członkowie podpisy zebrali, ale praca wylądowała w koszu. Ja dla przykładu zebrałem około 2000 podpisów i wiele osób, które mnie wspierały, teraz pytają jaki z tego efekt i po co to właściwie było" - relacjonuje działacz.


Zdaniem Andrzeja Bakuna ze wspomnianych faktów płynie jeden wniosek: jeżeli sytuacja się nie zmieni, ugrupowanie nie ma żadnych szans na najmniejszy sukces. "Tylko radykalne zmiany wewnętrzne mogą nam dać nadzieje, że zaangażowanie nas wszystkich nie pójdzie na marne. Uważam, że o sukcesie decyduje profesjonalizm. Partia musi być zarządzana jak dobra firma: przez osoby kompetentne. Podstawą jest wiedza o obiegu dokumentów, prowadzenie ksiąg rachunkowych i obsługa prawna. Takie są wymogi skutecznego prowadzenia nowoczesnej partii" - tłumaczy działacz.

 

AM