W przygranicznym, niemieckim mieści Görlitz, w maju pojawiły się neonazistowskie plakaty z hasłem "Zatrzymać polską inwazję". Po tym jak władze miasta nie kwapiły się by cokolwiek z nimi zrobić, usunął je szef polsko-niemieckiego stowarzyszenia przedsiębiorców Frank Gottschlisch,.
– Zareagowałem na łamanie prawa, co dawno już powinien był zrobić magistrat – mówił Gottschlisch. Kiedy identyczne plakaty zawisły w Löcknitz, władze miast natychmiast uznały je za wzywanie do nienawiści. W poniedziałek działacz polsko-niemieckiego stowarzyszenia Mariusz Klonowski wraz z Gottschlischem udał się do nadburmistrza Görlitz Joachima Paulicka z prośbą o szybką interwencję, ten nie znalazł dla nich czasu. Działacze ogłosili więc, że jeśli nie doczekają się reakcji władz miasta do południa w czwartek, sami usuną plakaty. I tak zrobili.
Plakaty trafiły jako dowody do prokuratury. Dwa dni wcześniej stowarzyszenie złożyło zawiadomienie o przestępstwie popełnionym przez Andreasa Storra, radnego NPD, podpisanego pod antypolskimi hasłami. Po ponad 20 min oczekiwania na urzędnika w prokuraturze, działacze zostawili dowody w portierni. Sprawą neonazistowskich plakatów zajął się europoseł PiS Ryszard Legutko. W piśmie do Komisji Europejskiej poruszył kwestię legalności NPD.
JaLu/Rp.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

