Ponadto jeżeli te dane są pewne (a pani Nowicka twierdzi, że tak) to czy nie powinna zawiadomić o popełnionym przestępstwie prokuratury? Art. 304 § 1 Kodeksu Postępowania Karnego stanowi: „Każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym prokuratora lub Policję. Przepis art. 191 § 3 stosuje się odpowiednio.”. Jeżeli zatem pani marszałek WIE NA PEWNO o dokonywanych aborcjach i nie zgłasza tego wymiarowi sprawiedliwości to, mówiąc wprost, sama łamie prawo.

 

Ale spokojnie, nie trzeba się o panią marszałek Nowicką martwić, ona nie ma zielonego pojęcia o tym ile kobiet w Polsce poddaje się co roku aborcji. Jeżeli przyjmiemy (wedle danych GUS), że w naszym kraju na świat przychodzi około 360 – 380 tysięcy dzieci to biorąc na serio gadanie szefowej FEDERY musielibyśmy założyć, że 10 do 20 procent matek morduje swoje pociechy zanim te przyjdą na świat. Innymi słowy i krótko mówiąc – każdy z nas chodzący po świecie dłużej niż kilka wiosen musiałby się spotkać w swoim życiu co najmniej z kilkoma takimi przypadkami. Zatem jedno z dwóch: albo w Polsce mamy największe na świecie przyzwolenie na zabijanie nienarodzonych dzieci, albo pani Wanda Nowicka Łże aż ziemia jęczy. Ja obstawiam tę drugą możliwość.

 

Powiem więcej – wszystko, co na temat aborcji powiedziała dziś w Sejmie pani wicemarszałek to propaganda rodem z „Trybuny Ludu” albo urbanowego „Nie”. Mnóstwo demagogi, mnóstwo wyimaginowanych ludzkich tragedii i ani jednego słowa prawdy. Wpisuje się to idealnie w oświeconą mowę – trawę postępowych Europejczyków, dla których życie ludzkie nie ma żadnej wartości a cud narodzin to dramat przeżywany przez kobiety zmuszone do życia w zaściankowej i sklerykalizowanej Polsce. Wszak dziecko to tylko rzecz wywyższana przez katolickich oszołomów do rangi osoby, rzecz do której kobieta ma oczywiście prawo, ale już nie ma obowiązku przyjąć „niechcianej niespodzianki” i może się jej pozbyć bez żadnych konsekwencji kiedy tylko zechce...

 

Alexander Degrejt