Dzień wcześniej, jak w wielu rodzinach, świętowano Boże Narodzenie, jednak już nazajutrz nie było mowy o odpoczynku. Stéphanie, matka oczekująca na narodziny swojego trzeciego dziecka, poczuła pierwsze skurcze. Szybko zorientowała się, że poród jest już bardzo zaawansowany i wezwała straż pożarną. Ta jednak, ze względu na oblodzone drogi, pojawiła się w Noyal-Pontivy dużo później niż przewidywano.

W takiej sytuacji pomocą żonie przy porodzie zajął się mąż Fabrice, który przygotował miejsce, na którym mogła bezpiecznie urodzić. Jednak bardzo szybko stracił formę i poczuł się o wiele gorzej niż żona.

Wtedy inicjatywę przejęła Tyfène. Na początku lekko przerażona, szybko się opanowała. Mimo swojego młodego wieku wiedziała, że dziecko już się zbliża. Kiedy zobaczyła główkę, z zimną krwią towarzyszyła swojej mamie i pomogła młodszej siostrze przyjść na świat.

Tyfène od dłuższego czasu marzy by zostać położną. Pierwsze, zaliczone doświadczenie ma już za sobą. Udowodniła, że posiada cechy, które predystynują do wykonywania tego zawodu. - Po krótkim momencie paniki szybko się pozbierałam. Byłam jedyną osobą, która mogła pomóc mamie. Kiedy dziecko wyszło, umyłam je i położyłam na brzuchu mamy. Nie miałam jednak odwagi, by przeciąć pępowinę, ale 5 minut później przyjechali strażacy i oni to zrobili – opowiada młoda bohaterka. Młodsza siostrzyczka Maëlys ważyła 3,380kg i mierzyła 46 cm.

W szpitalu zabrania się dzieciom wchodzić na oddział położniczy, jednak dla Tyfène – bohaterki wydarzenia zrobiono wyjątek. Personel przywitał ją oklaskami.

 

MaRo/Letelegramme.com

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »