Rada Etyki Mediów wydała oświadczenie, w którym zarzuciła "Naszemu Dziennikowi" i "Gazecie Polskiej" nierzetelne relacjonowanie wydarzeń związanych z katastrofą smoleńską. W oświadczeniu REM skrytykowała publikacje artykułów o telefonie śp. oficera BOR-u, Jacka Surówki, do swej żony zaraz po katastrofie. Oświadczenie wydano na osobistą prośbę Krystyny Mokrosińskiej, szefowej Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, która znajduje się w sporze prawnym z "GP".
Dziennikarze z "GP" utrzymują, że podali informację o telefonie oficera BOR jako niesprawdzoną hipotezę jednego z informatorów, przeciwstawiając jej wypowiedź brata funkcjonariusza. Z kolei "ND" informuje dzisiaj, że nigdy nie opublikował ani jednego artykułu dotyczącego oficera BOR Jacka Surówki. Dziennik utrzymuje, że takiej publikacji nigdy nie było, a szefowa Rady Magdalena Bajer sfabrykowała oskarżenie.
Po ogłoszeniu Oświadczenia dwóch członków REM, Teresa Bochwic i Tomasz Bieszczad (jednocześnie członkowie Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy), wystąpiło z REM.
- Przy dziennikarskich hucpach takich jak wieloletnie opluwanie Lecha i Marii Kaczyńskich, czy przy faktycznej nierzetelności dziennikarskiej podczas relacjonowania katastrofy smoleńskiej Rada Etyki Mediów milczała. Głos zabrała teraz, i to w skrajnie nieprofesjonalny sposób, niejako oczekując na poklask medialnego salonu. - Cieszę się, że członkowie KSD wystąpili z REM - mówi Robert Wit Wyrostkiewicz, prezes Oddziału Warszawskiego KSD. - W Polsce brakuje niezależnych mediów i odważnych dziennikarzy. Ukształtował się krąg wzajemnej adoracji, który REM próbuje cementować swoimi oświadczeniami – dodaje Wyrostkiewicz.
Oświadczenie Teresy Bochwic i Tomasza Bieszczada:
OŚWIADCZENIE
My, niżej podpisani (Teresa Bochwic, Tomasz Bieszczad), postanowiliśmy wystąpić z Rady Etyki Mediów i zakończyć nasz udział w jej pracach z dniem dzisiejszym.
Od wielu miesięcy niepokoi nas brak obiektywizmu i merytorycznej symetrii w opiniach Rady (wyrażanych poprzez kolejne oświadczenia, a także w czasie comiesięcznych spotkań i drogą mailowych konsultacji). Jeśli już Rada formułuje negatywne stanowisko pod adresem mediów z tzw. "głównego nurtu", chodzi zazwyczaj o drobne uchybienia, a krytyka jest oględna. Można odnieść wrażenie, że REM nie chce zadzierać z gigantami rynku, za to chętnie porywa się na media opozycyjne lub niszowe (bo to nic nie kosztuje). Część oświadczeń z minionego półrocza skupia się na ogólnych wezwaniach – "żeby było lepiej".
Nie spotkaliśmy się natomiast z pozytywną reakcją na nasze próby wydania oświadczenia, w którym Rada odniosłaby się np. do roli, jaką duże media odegrały w atakach na byłego Prezydenta RP – co naszym zdaniem przyczyniłoby się do poprawy medialnego klimatu w Polsce.
Również w łonie samej Rady źle funkcjonuje system ustalania wspólnego stanowiska REM. Wyrażane w mailach lub na zebraniach stanowiska i opinie, niezgodne z linią obraną przez Zarząd, nie były brane pod uwagę i nie miały szans, by stać się elementem choćby wewnętrznej dyskusji.
Uznajemy zatem, że nie ma sensu dłużej uczestniczyć w pozorach pluralizmu i kończymy nasz udział w Radzie Etyki Mediów (której obecna kadencja kończy się w listopadzie br).
TERESA BOCHWIC
TOMASZ BIESZCZAD
17 października 2010
eMBe/Niezalezna.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

