Staszek Ozdoba ma 64 lata i prowadzi we Wrocławiu własny zakład krawiecki. Andrzej Kofluk to 60-letni ekonomista, przewodnik miejski. Obu panów połączyła wspólna inicjatywa "Tak dla Pileckiego". Walczą o godne upamiętnienie Rotmistrza Witolda Pileckiego we Wrocławiu.
6 kwietnia wyruszyli ze swojego rodzinnego miasta. Czeka ich 3,5 tys. kilometrów. Piechotą. Wyposażeni w śpiwory, namioty, buty trekingowe. Każdy niesie swój 20–kilogramowy plecak.
Europę będą przemierzać według specjalnie dla nich zaprojektowanej trasy. Odwiedzą m.in. Bawarię z Ratyzboną, San Gallen, Lucernę, Genewę, Le Puy we Francji. A potem już "tylko" słynne Camino Francese i dotrą do celu swojej pielgrzymki – Santiago de Compostela.
Czuwający nad całym przedsięwzięciem od strony medialnej Krzysztof Kunert nazywa tą pielgrzymkę "wyprawą życia". Taką, do której długo się dorasta. Obaj panowie mają już swoje lata, więc oczywiście, były pewne obawy, czy podołają trudowi pielgrzymowania. - Ale to dwóch twardzieli, poradzą sobie – zapewnia Kunert.
Idą w intencji bliskich, Wrocławia, Polski...
- Panowie mają świetne wyposażenie. Czuwa nad nimi oczywiście Opatrzność Boża, ale oprócz tego mają profesjonalny ekwipunek. Przyjaciele sporządzili dla nich specjalną mapę, która niemal po sznureczku zaprowadzi ich do Santiago. Mapa jest wgrana w ich telefony. Mają też ze sobą laptopa, a więc mamy z nimi niemal ciągły kontakt – mówi w rozmowie z portalem Fronda.pl Krzysztof Kunert, nieoficjalny rzecznik prasowy tej wędrówki, jak sam siebie nazywa.
Ten kontakt jest potrzebny nie tylko po to, żeby czuwać nad pielgrzymami. Wydarzenie to bowiem już nabrało dużego wydźwięku medialnego, więc na bieżąco będzie można śledzić kolejne etapy na Camino de Santiago. Systematycznie będzie uzupełniany blog z relacjami z wędrowania, utworzona jest również galeria zdjęć i profil Andrzeja Kofluka na Facebook'u.
- Ale trzeba pamiętać, że to przede wszystkim pielgrzymka a nie wydarzenie medialne – zaznacza Kunert - Dlatego to ja wziąłem na siebie obowiązek uzupełniania bloga czy galerii. Czuwam nad medialną stroną przedsięwzięcia Pielgrzymi są bardzo zmotywowani. Tym bardziej, że niosą ze sobą wiele intencji. To wyprawa ich życia, jest więc pewnym znakiem ich nawrócenia. Ale też o ciągłe nawracanie się modlą. W swoich modlitwach nie zapomną także o swoich bliskich, rodzinach, znajomych, ale też Wrocławiu i całej Polsce. Bo ta pielgrzymka to przede wszystkim modlitwa i kontemplacja – przypomina Kunert.
Bp Edward Janiak wyprawił obu panów w podróż ze swoistego rodzaju glejtem. Biskup pomocniczy diecezji wrocławskiej w kilku językach zaświadcza w nim o pielgrzymach, a także prosi wszystkich napotkanych na ich drodze o życzliwość.
Opatrzność Boża już działa
Pielgrzymi jeszcze nie opuścili granic Polski, a już mocno doświadczyli opieki Bożej Opatrzności. Kiedy wieczorem zabierali się do rozkładania namiotu na jakimś poletku, z pomocą przyszedł im miejscowy gospodarz. Zabrał ich na nocleg do siebie ponieważ o tej porze w Polsce mogą jeszcze doskwierać nocne przymrozki.
Droga do Santiago de Compostela to nie tylko turystyka, ale przede wszystkim pielgrzymowanie. Np. Jan Paweł II często wyrażał swoją wielką sympatię i aprobatę dla takiej idei wędrowania. Sam był w Santiago dwukrotnie. Raz nawet przeszedł niewielki odcinek Camino Frances. "Cała Europa odnalazła się wokół pamiątki świętego Jakuba, w tych samych wiekach, w których budowała się jako kontynent jednorodny i zjednoczony duchowo. Dlatego to sam Goethe stwierdził, że świadomość europejska zrodziła się w pielgrzymowaniu. (…) Ja, Jan Paweł, syn polskiego narodu, który zawsze uważał się za naród europejski, syn narodu słowiańskiego wśród Latynów i łacińskiego pośród Słowian, z Santiago kieruję do ciebie stara Europo, wołanie pełne miłości: Odnajdź siebie samą! Bądź sobą! Odkryj swoje początki. Tchnij życie w swoje korzenie."
Powrót do średniowiecznych korzeni
Santiago de Compostela to katedra w północno-zachodniej Hiszpanii, w której spoczywa św. Jakub Apostoł. Wiodą do niej liczne szlaki pielgrzymkowe, po hiszpańsku nazywane Camino de Santiago. Nie ma jednej Drogi św. Jakuba, pielgrzymi mogą dotrzeć do celu wieloma szlakami. Polska jest jednym z krajów na tej trasie. Bowiem w ciągu wieków powstawały całe sieci dróg wiodących przez kraju znad basenu Morza Bałtyckiego.
Pierwszym polskim fragmentem Camino de Santiago był etap odtworzony na terenie Dolnego Śląska. Do grobu św. Jakuba polscy pielgrzymi wędrowali już w średniowieczu.
Droga św. Jakuba liczy sobie już ponad 1000 lat. Obok szlaków wiodących do Rzymu czy Jerozolimy jest jednym z najważniejszych chrześcijańskich szlaków pielgrzymkowych.
W październiku 1987 roku został ogłoszony pierwszym Europejskim Szlakiem Kulturowym, zaś 1993 roku wpisano go na Listę światowego dziedzictwa UNESCO.
eMBe
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

