- Konieczny jest pokój, nie można ciągle walczyć. Ale rozmowy o stworzeniu dwóch państw, palestyńskiego i żydowskiego, nieprzypadkowo do niczego nie prowadzą – nie ma na to szans. Taka możliwość była za Arafata, ale nie teraz – przekonuje arcybiskup.
Zamiast więc próbować stworzyć dwa państwa trzeba stworzyć „jedno, demokratyczne państwo dla wszystkich mieszkańców Ziemi Świętej – Żydów, chrześcijan, muzułmanów. Z jednym parlamentem, rządem, jedną głową państwa – dodaje prawosławny hierarcha. I ostrzega, że jeśli nie uda się stworzyć takiego państwa, to do władzy dojdą „z jednej strony żydowscy, a z drugiej muzułmańscy fanatycy”.
Sam arcybiskup przyznaje, że i jego sytuacja nie jest prosta. - Jestem obywatelem Izraela, urodziłem się w tym kraju, podróżuje z izraelskim paszportem, ale jako że bronią praw Palestyńczyków, to izraelskie spec-służby uznają mnie za wroga Izraela – dodał hierarcha.
TPT/Interfax.ru
