- Młode pokolenia zestawia informacje, które dostaje na lekcjach historii z rzeczywistością, która je otacza i zdaje sobie sprawę jak upiorna rzeczywistością był PRL, jak np. ograniczenia w swobodzie podróżowania. To, że młodzi nie akceptują rzeczywistości dyktatury powoduje, że wypada nam się z tego tylko cieszyć. Natomiast ludziom starszym wciąż łatwiej jest usprawiedliwić pewne przekonania.
Natomiast jeśli chodzi o gen. Jaruzelskiego, to zawsze jest podnoszony przez część jego obrońców argument 1989 roku i pokojowego oddania władzy. W oczach niektórych osób zawsze będzie równoważyło jego złe działania.
Generał prowadzi od 20 lat przemyślaną kampanię w swojej obronie, przy użyciu bardzo wielu środków: od fałszywego argumentu interwencji radzieckiej po okładkę w „Gali”, gdzie fotografuje się z rodziną i psem, jako schorowany troskliwy starszy pan przeżywający osobisty dramat, że wyrządził ludziom krzywdę. On stosuje cały arsenał piarowskich środków służący ociepleniu swojego wizerunku. Pomagają mu w tym ludzie, którzy mu sprzyjają. Słyszałem np. jego wypowiedź, że pod jego domem 13 grudnia zbiera się więcej osób niż na koncertach Dody.
Jednak mimo tych technik, w dłuższej perspektywie dołączy on do grona osób ocenianych negatywnie. Przeciwko niemu przemawia cała dokumentacja historyczna. Dziś jego obrońców wśród historyków znających się na tej epoce jest bardzo niewielu - dodaje Dudek.
Not. Jarosław Wróblewski

