Prof. Dudek w pierwszej kolejności wskazuje stereotypy dotyczące relacji polsko - żydowskich. - „Polskie obozy śmierci” to tylko wierzchołek góry lodowej szerszego problemu oskarżania wszystkich Polaków o antysemityzm czy skłonność do organizowania pogromów antyżydowskich. Bardzo często dochodzi do daleko idących uogólnień, a co za tym idzie - ataków (zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych) na Polskę i Polaków – mówi prof. Dudek. To w ocenie historyka sfera, którą najczęściej dotykają pewne przekłamania, ale oczywiście inne także nie pozostają od nich wolne. Choć to już bardziej stereotypy, aniżeli kłamstwa
Jako przykład prof. Dudek podaje kwestię oskarżania o wypędzenia z ziem zachodniej i północnej Polski Niemców. - Prawda jest taka, że przede wszystkim było to dzieło trzech mocarstw, które podjęły taką decyzję w Poczdamie. Choć oczywiście faktem jest, że Polska na tym skorzystała, więc w jakimś sensie można mówić o współodpowiedzialności Polaków, ale to nie była nasza decyzja. Oskarżenia o wypędzenia to ewidentne nadużycie – tłumaczy prof. Dudek.
Podobny problem zdaniem historyka mamy ze wszystkimi naszymi sąsiadami, chociaż skala tych konfliktów jest już zdecydowanie mniejsza. Powraca choćby kwestia relacji polsko – ukraińskiej. - Na Ukrainie wciąż mówi się dziwne rzeczy na temat polityki II RP wobec Ukraińców, czy jeszcze wcześniej – za czasów I RP – mówi prof. Dudek Jego zdaniem te sprawy są jednak geograficznie bardziej ograniczone. - Tak naprawdę, tylko relacje polsko – żydowskie rezonują echem w świecie Zachodu. Jeszcze, choć nieco mniej, polsko – niemieckie, ale inne sprawy właściwie ograniczają się do zasięgu lokalnego – tłumaczy.
W przekonaniu prof. Dudka, naszym głównym problemem nie są jednak, nawet bardzo bolesne, oskarżenia (jak np. te o „polskich obozach śmierci”). - Głównym problemem jest totalna nieznajomość Polski, naszej historii na Zachodzie, gdzie właściwie mało kto wie, że coś takiego, jak Polska istnieje. Już nie wspomnę o ignorancji dla naszych dokonań, jak na przykład dla tego, że mieliśmy drugą w dziejach świata konstytucję. To kompletnie nie przebija się do świadomości elit zachodnich – komentuje prof. Dudek. Podobnie sprawa wygląda, jeśli chodzi o unikalny ustrój II RP. - Za mało mówimy o polskiej historii, zarówno tej dawniejszej, jak i bliższej. Dlatego poza „polskimi obozami śmierci” główny problem polega na tym, że się nas pomija – konstatuje prof. Dudek.
Co zrobić, żeby tak nie było? - Choć wymaga to ogromnej pracy i dużych nakładów finansowych, trzeba się skupić na budowie całej infrastruktury obecności polskiej kultury i historii w różnych krajach. Budować różne ośrodki kultury, inwestować w tłumaczenia książek, filmy – choć to najkosztowniejsze – odpowiada historyk. Zdaniem Dudka, „Katyń” Wajdy bardzo pomógł w pokazaniu pewnego fragmentu naszej historii w wielu krajach. - Niestety, nie udała nam się za bardzo „Bitwa Warszawska”, a szkoda, bo to ważny temat – ocenia profesor.
- Filmy, wystawy, konferencje to jedno, ale także bardzo ważny jest program stypendialny dla historyków i dziennikarzy z różnych krajów, którzy przyjechaliby do Polski. Samym tłumaczeniem książki polskiego autora nie podbijemy zagranicznego rynku, a chyba nikt nie ma wątpliwości co do tego, ile dała nam inwestycja w Normana Daviesa. W obszarze najnowszej historii okazał się najbardziej aktywnym promotorem w świecie. Gdybyśmy byli w stanie jeszcze kilku takich Normanów Daviesów w przeciągu najbliższych dziesięcioleciach wykształcić w Polsce, to byłby sukces. Problem polega na tym, że niewiele robimy. Są jakieś nieskoordynowane działania Ministerstwa Kultury, Ministerstwa Spraw Zagranicznych etc., ale to wszystko rozproszone, bez żadnych planów na większą skalę – konstatuje prof. Dudek.
Marta Brzezińska

