Polityk wyjaśnia, że dziedzictwem Lecha Kaczyńskiego nazwałby ideę budowy silnego państwa, które "dba o swoich obywateli, z przewodnią myślą warto być Polakiem". - To poczucie godności i dumy, bez kompleksów, które wyzierały z mediów podczas i zaraz po Euro. (...) Tej pewności nie buduje się poprzez likwidowanie ambasad, słabe służby dyplomatyczne i państwo, które wewnętrznie ciągle zawodzi. "Państwo zawiodło..." Ile razy słyszeliśmy to w ostatnich latach? Jeśli państwo zawiodło to znaczy, że zawodzi rząd, bo on – zgodnie z Konstytucją - prowadzi sprawy państwowe. A jeśli zawodzi, to trzeba go zmienić - tłumaczy Duda.
Polityk uważa, że Lech Kaczyński był prawdziwym mężem stanu, "człowiekiem wielkiej wiedzy, odwagi i kultury osobistej". Zdaniem Dudy, prezydent potwierdził swoje zalety, stając w obronie Gruzji. - Był świetnym znawcą historii, dlatego rozumiał i przewidywał bieg bieg zdarzeń. Historia lub się powtarzać. Ale przede wszystkim miał koncepcję budowy silnej Polski, szanowanej przez sąsiadów i sojuszników. Wierzę, że tak zostanie zapamiętany w naszej historii i będzie to obraz prawdziwy - mówi poseł PiS.
Choć Duda podkreśla, że stara się patrzeć analitycznie na sprawę katastrofy smoleńskiej, nie zaprzecza, że ma również "bardzo osobisty" stosunek do sprawy tragedii smoleńskiej. - Niestety, nikt nie udowodnił mi jeszcze, że pan prezydent zginął przypadkowo. Jedyne ekspertyzy, jakie widziałem przeczą takiej wersji, a przeciwnych ekspertyz nie przedstawiono. Samoloty z prezydentami nie rozbijają się w Europie ani w innych cywilizowanych częściach świata. Nigdy nie uwierzę w żadne bzdurne koncepcje o naciskach czy brawurze pilotów. Na temat ludzi, którzy takie tezy próbują na siłę wciskać opinii publicznej mam zdanie wyrobione. Znałem pana prezydenta i wielokrotnie z nim podróżowałem. Jestem absolutnie pewien, że nigdy nie pozwoliłby, aby w jakimkolwiek niebezpieczeństwie znalazła się jego żona i osoby mu towarzyszące - puentuje parlamentarzysta.
AM/Onet.pl

