W grudniu do indyjskich kin wejdzie "Dear Friend Hitler" ("Drogi przyjacielu, Hitlerze"). Kanwą do napisania scenariusza są ostatnie dni życia Fuhrera i jego związek z Ewą Braun. Wyreżyseruje go debiutujący w tej roli Rakesh Ranjan Kumar.

- To romans, ale niestandardowy - mówił brytyjskiemu "Timesowi" Kumar. Jego głównym celem jest "uchwycić osobowość Hitlera". - Odniósł sukces jako przywódca, chcę pokazać, dlaczego przegrał jako człowiek. Jakie miał problemy i jakie były jego intencje – dodaje.

Kino Bollywood charakteryzuje się głównie dwoma gatunkami – romansami albo filmami z wątkiem sensacyjnym. Indyjskie kino często naśladuje kino amerykańskie czy europejskie, czerpiąc z nich inspiracje i przerabiając na indyjską modłę. Tak też "Dear Friend Hitler" ma być indyjską "adaptacją" głośnego "Upadku". W obu filmach skoncentrowano się na ostatnich godzinach życia Fuhrera i jego ślubie z Ewą Braun w okolicznościach zbliżającego się końca.

Bollywodzkie kino jest prostą rozrywką, więc nie należy spodziewać się poważnej analizy osobowości Hitlera czy próby rozliczania z historią. Przywódca III Rzeszy jest też w Indiach oceniany niejednoznacznie. Ma licznych wielbicieli mimo oficjalnego potępienia przez elity. Natomiast dla hinduskich nacjonalistów, którzy tworzą neofaszystowskie bojówki, jest prawdziwym idolem. Według nich zasłużył się spopularyzowaniem na świecie starego hinduskiego znaku – swastyki.

eMBe/Rp.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »