W środę po powrocie Dreamlinera z Pragi została wykryta usterka mechaniczna w okolicach podwozia. Samolot został wyłączony z eksploatacji. Wczoraj nie wykonał dwóch lotów. Dziś maszyna nie poleciała do Londynu. Zamiast Dreamlinera zostały podstawione inne samoloty – powiedział Marek Kłuciński, rzecznik prasowy PLL LOT. Kłuciński poinformował również, że nie wiadomo, czy samolot wykona lot do Wiednia zaplanowany na 21 grudnia.
Rzecznik dodał, nie wiadomo jeszcze, czy Dreamliner wykona planowany na dziś lot do Wiednia. - Trwa analiza i próba rozwiązania problemu w porozumieniu z Boeingiem z Seattle. Dzisiaj o godz. 15 będzie podjęta decyzja czy samolot poleci wieczorem do Wiednia - wyjaśnił przedstawiciel PLL LOT.
Co ciekawe, dziś do Polski ma dotrzeć drugi z kupionych przez polskiego przewoźnika samolot. Planowo ma wylądować na Lotnisku Chopina o 15.30. Do marca przyszłego roku PLL LOT będzie dysponował 5 Dreamlinerami.
Wielkie pieniądze, jeszcze większy szum i ostateczna klapa. Wygląda na to, że PLL LOT w błysku fleszy sprowadził do Polski złom. Czyżby przedstawiciele tej firmy chcieli konkurować z włodarzami Basenu Narodowego, zwanego stadionem? Cały proceder przypomina nieco sytuację w Związku Radzieckim, gdzie na szybach sklepów mięsnych z pustymi pókami malowano apetycznie wyglądające wędliny. Po co? Żeby stworzyć dobre wrażenie na nielicznych przyjezdnych. A w tym przypadku? Pytanie lepiej pozostawić bez odpowiedzi.
AM/Wprost.pl/Kontakt24.tvn.pl
