Polską wstrząsnęła tragedia w szpitalu w Pszczynie. Na temat problemów tej placówki już kilka lat temu wiele pisały media. W 2017 roku „Gazeta Wyborcza” relacjonowała kontrolę przeprowadzoną przez Narodowy Fundusz Zdrowia, która wykazała szereg nieprawidłowości.
22 września doszło do tragedii w szpitalu w Pszczynie. W placówce, w wyniku wstrząsu septycznego, zmarła 30-letnia kobieta, która była w 22. tygodniu ciąży. Wczoraj oświadczenie w tej sprawie wydał szpital, który poinformował o zawieszeniu dwóch lekarzy.
- „Dyrekcja Szpitala w Pszczynie bezpośrednio po tragicznym zdarzeniu przeprowadziła postępowanie wyjaśniające, przegląd procedur oraz sposobu działania oddziału. Na bieżąco i z najwyższą powagą weryfikuje również informacje pojawiające się w przestrzeni publicznej”
- zapewniła placówka.
- „Szpital deklaruje pełną otwartość na współpracę z wszystkimi właściymi organami podejmującymi działania kontrolne i wyjaśniające. Raz jeszcze przekazujemy Rodzinie Zmarłej Pacjentki szczere wyrazy współczucia i żalu”
- dodano.
Postępowanie w tej sprawie wszczęła prokuratura.
Media przypominają, że o wątpliwościach dot. funkcjonowania szpitala w Pszczynie głośno było już kilka lat temu. W 2017 roku „Gazeta Wyborcza” opisała rezultat kontroli Państwowej Inspekcji Pracy i NFZ w tej placówce.
- „W szpitalu w Pszczynie chorzy byli często pozbawieni opieki lekarza i pielęgniarki. Nie ma toalet dla niepełnosprawnych, a przyłącza gazów potrzebnych do ratowania życia były popsute, albo okazywały się atrapą. NFZ nałożył na szpital ponad milion złotych kary”
- pisał dziennik 4 stycznia 2017 roku.
- „NFZ skontrolował pracę lekarzy, pielęgniarek i sprzęt szpitala. Latem 2016 przez prawie miesiąc oddział geriatrii w ogóle nie przyjmował chorych, nie zgłaszając tego nikomu. (…) Na intensywnej terapii przez kilkanaście dni dyżurował tylko jeden lekarz, choć powinno być dwóch. Na chirurgii ogólnej też zdarzało się, że pracował tylko jeden lekarz, choć szpital zapewnił NFZ, że zatrudnia tam czterech specjalistów. W marcu zeszłego roku przez pięć dni na chirurgii nie było żadnego lekarza! Na neurologii też dyżurowało za mało specjalistów, a w styczniu, lutym i maju zdarzały się dni, kiedy przez kilka lub kilkanaście godzin nie było ani jednego”
- opisywali dziennikarze w artykule zatytułowanym „Miażdżące wyniki kontroli w szpitalu w Pszczynie”.
Wiele uwagi poświęcono również oddziałowi ginekologiczno-położniczym. Wówczas NFZ nałożyło na szpital milion złotych kary.
kak/PAP, tvp.info.pl, Gazeta Wyborcza
