"Rozsądek każe nam przekartkować dokładnie strona po stronie historię tak zwanej IV RP. Czasu, gdy w kraju rządziły odwet, podsłuch, inwigilacja, partyjniackie cwaniactwo, dyktafony, tandetne moralnie sojusze. Fetysz władzy, pasja władzy jako instrumentu dyscyplinowania, kontrolowania, wychowywania" - pisze dziennikarz i publicysta w tygodniku "Wprost".
Dostało się też narodowi od celebryty:
"Przepraszam za dosadność, ale wielu Polaków ma dziwkarski stosunek do polityków i polityki - ci muszą spełniać ich fantazje i zachcianki. Jak się rozczarują, to zmieniają dziwkę. A najgorsze są te, które potrafią się wystroić do wyborów w dowolnie skrojony mundurek zachowań, haseł i frazesów. Gotowe do transakcji na każdych warunkach" - czytamy w artykule Wojewódzkiego.
Skoro zawył już Wojewódzki to oznacza, że sytuacja jest niewesoła. 9 października okaże się, czy w ogóle takie takie apele mają sens. Co innego popatrzeć na swojego idola i porechotać z nim, co innego głosować jak każe. Nawet młodzi i zadłużeni z dużych ośrodków mogą mieć dość oglądania na portalach kolejnych bryk Kubusia z TVN.
PSaw/Wprost.pl

