Amerykanin w komentarzu dla „Przewodnika Katolickiego” zwraca uwagę na skutki europejskiej homoparady, która 17 lipca ma stanowić zwieńczenie EuroPride, czyli tygodniowego zjazdu tego "środowiska", który co roku odbywa się w jednym z miast Europy.
- Marsze te sprawiają, że homoseksualizm, który jest przyczyną parady, wydaje się być nie tylko czymś normalnym, ale wręcz powodem do świętowania. Po takim marszu homoseksualiści mogą twierdzić, że zostali przyjęci do głównego nurtu społeczeństwa, a w końcu nie pozwolilibyśmy prostytutkom czy narkomanom organizować parad. Mogą nabrać przekonania, że wszyscy powinni ich zaakceptować i zazwyczaj domagają się, aby prawo działało przeciwko tym, którzy się temu opierają – tłumaczy doktor Cameron.
Przypomina też, że „marsze gejowskie pozwalają marginalnym grupom znaleźć się w centrum uwagi: wypowiadać się w mediach i zajmować czas antenowy”. „W ten sposób ludzie, którzy nie zrobili nic istotnego ani pożytecznego, stają w świetle jupiterów” – zauważa. Przekonuje również, że „parada gejów to okazja do uwodzenia dzieci, młodzieży i zbuntowanych heteroseksualistów” pod pozorem „niezłej zabawy”.
- Takie parady to dla zdecydowanej większości ludzi żadna atrakcja, ale dla buntowników, czy dla tych, którzy mają coś przeciw swojej rodzinie, Kościołowi, czy społeczeństwu, marsz to wystarczający pretekst, żeby przyjść, «dowiedzieć się czegoś o homoseksualizmie», poznać fajnych homoseksualistów, może spróbować seksu z kilkoma «tak tylko na próbę» – ostrzega Amerykanin.
MJ/Ekai.pl
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

