Dr Karolina Podgórska z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie wskazuje, że ponad połowa uchodźców z Ukrainy na stałe zamieszka w Polsce.

Socjolog komentowała postawę Polaków wobec uchodźców przybywających z Ukrainy. Podkreśliła, że w chwili wybuchu wojny „jako społeczeństwo stanęliśmy na wysokości zadania”. Zaznaczyła jednak, że wraz z upływem czasu intensywność zaangażowania w pomoc uciekinierom zacznie w naturalny sposób spadać.

- „Nie mniej jednak uważam, że efekty tych doświadczeń będą procentować na przyszłość, szczególnie poprzez wytworzenie społecznych sieci wsparcia, bezcennych w przyszłych procesach migracyjnych”

- zaznaczyła.

Przyznała przy tym, że pojawiają się już również negatywne głosy dotyczące przyjmowania uchodźców. Dotyczą one m.in. objęcia przybyszów opieką zdrowotną, dostępu do rynku pracy czy edukacji wczesnoszkolnej.

- „Oni nie chcieli przecież wyjeżdżać ze swojego kraju; zmusiła ich do tego sytuacja. Najważniejsze, by pomagać im tu na miejscu rozsądnie. Przykładowo, być może dla tych rodzin, którzy zdecydowanie nie deklarują planów pozostania w Polsce na dłużej, nie ma sensu włączać ich dzieci do polskiego systemu edukacji. Należy jednak zaoferować inne, dostosowane do potrzeb, rozwiązania, zidentyfikować i zaprosić do współpracy ukraińskich nauczycieli, mimo wszystko uczyć języka i stworzyć ramy prawne dla elastycznych rozwiązań”

- stwierdziła.

Wskazała, że według szacunków ekspertów ponad połowa uchodźców z Ukrainy zostanie w Polsce na stałe po zakończeniu wojny.

- „Z pewnością najbardziej niekorzystna zarówno dla uchodźców jak i dla społeczeństwa do którego docierają jest sytuacja tzw. przedłużającego się uchodźstwa, w której ze względu na przekonanie o rychłym zakończeniu powodów ucieczki nie podejmuje się żadnych działań integracyjnych”

- oceniła.

kak/PAP