Portal Fronda.pl: Dziś „Gazeta Wyborcza” startuje z cyklem „Posmoleńskie dzieci. Media”, który ma być odpowiedzią na książkę Pani współautorstwa „Resortowe dzieci. Media”. Jak Pani ocenia taką inicjatywę?

Dorota Kania: Nie dziwi mnie atak „Gazety Wyborczej” tuż przed kolejną rocznicą katastrofy smoleńskiej. Biorąc pod uwagę to, co dziennik robił do tej pory, jest to zamierzone działanie, mające na celu zohydzenie i zdeprecjonowanie obchodów smoleńskiej rocznicy. Każdego roku tuż przed rocznicami pojawiały się różnego rodzaju insynuacje, a wręcz przekłamania. To, co robi „Gazeta Wyborcza”, nazywając ludzi, którzy chcą uczcić osoby poległe pod Smoleńskiem i dociekać prawdy, „sektą smoleńską” lub „oszołomami”, świadczy jedynie o poziomie „GW”. To nie dziwi, jeśli weźmiemy pod uwagę genezę powstania „Gazety Wyborczej”, która została bardzo dokładnie opisana w „Resortowych dzieciach”. W naszej książce dokładnie opisaliśmy, jacy ludzie tworzyli „Gazetę Wyborczą”. To od samego początku była maszyna do socjotechniki. Cykl „Posmoleńskie dzieci” to tylko kolejne potwierdzenie tego, co już wiemy o tych ludziach. Działania „GW” mają na celu zdeprecjonowanie i ośmieszenie środowiska, które walczy o prawdę o Smoleńsku. Gazeta sama sobie wystawia najlepsze, a właściwie najgorsze świadectwo. Jestem przekonana, że ten atak jest związany z emisją drugiej części filmu Anity Gargas „Anatomia upadku 2”. Widać strach w oczach tych ludzi, którzy boją się, że prawda o smoleńsku wyjdzie na jaw, a wtedy zostaną obnażone wszystkie pozostałe kłamstwa. Bo część kłamstw już została zdemaskowana – rzekoma kłótnia gen. Błasika, pijany Błasik, tak lądują debeściaki i szereg innych, wpisujących się w przemysł pogardy...

Po lekturze pierwszego odcinka cyklu „GW” mam wrażenie, że jedyną odpowiedzią na argumenty zawarte w książce „Resortowe dzieci” jest zarzut, że prawica dorobiła się na Smoleńsku, bo powstały nowe pisma a sprzedaż „Gazety Polskiej” czy „Rzeczpospolitej” poszybował w górę.

To najbardziej nikczemny zarzut, jakiego mogła użyć „Gazeta Wyborcza”. Po 10 kwietnia 2010 roku powstało bardzo dużo inicjatyw. Wiele osób poczuło, że żyjemy w kraju, który nie jest w stanie wyjaśnić, jak zginął polski prezydent i elita polskiego narodu. To, że „Gazeta Wyborcza” startuje z takim cyklem to świadectwo o jej nikczemności.

Rozm. MBW